Now Reading
Bieganie od najmłodszego
0

zdjęcie 2 (2)

Mogę śmiało powiedzieć, że zaczęłam biegać. Powoli i na małe dystanse, ale jednak. To kolejny przykład na to, że dziecko przewraca nasze życie do góry nogami i zdarza nam się robić rzeczy, o których nawet nie myśleliśmy zanim zostaliśmy rodzicami.
Kiedyś biegałam sporo i całkiem szybko. W szkole podstawowej byłam najszybsza w klasie, więc wyłowił mnie trener klasy sportowej i zaczęłam startować w zawodach. Byłam wytrzymała, więc biegałam na długie dystanse, ale na 100 metrów też nie zostawałam w tyle. Potem przyszedł czas piłki ręcznej, koszykówki, aż w końcu postawiłam na sporty deskowe. W piłkę ręczną nie grywam, bo nie mam z kim, ale do kosza zdarza mi się porzucać. Mój niespełna dwuletni syn ma w domu piłki każdego kształtu i rozmiaru, więc sporty drużynowe, z piłką, zapewne zawsze będą obecne w naszym życiu. Inaczej rzecz ma się z bieganiem.
Nie wiem czy to kwestia bycia „gadżeciarą” i faktu, że do biegania nie potrzeba nic, oprócz sprawnych nóg, ale odkąd skończyłam starty w szkolnych zawodach, przestałam biegać. Bieganie przez lata wydawało mi się nudne. Wolałam sporty, w których trzeba się czymś posługiwać. Dlatego zamiast biegania, pokochałam np. rolki. Tymczasem oczywiste jest, że odkąd Zac stanął na nogi, moje także zawsze są w gotowości. Każda mama biega za swoim brzdącem, bo przecież nie wiadomo co mu strzeli do głowy. Nie takie bieganie mam jednak na myśli, pisząc, że zaczęliśmy biegać.
Bierzemy udział w zawodach biegowych!

image_5

Właściwie to Zachariasz jest zawodnikiem, a ja go tylko (aż?!) wspieram. Oczywiste jest natomiast to, że niespełna dwuletnie dziecko nie będzie biegło od startu do mety w celu osiągnięcia jak najlepszego wyniku czasowego. Dla Zachariasza start w Biegowym Pucharze Olsztyna to zabawa, przebywanie z dziećmi i nabywanie dobrych nawyków. Dla mnie to satysfakcja z tego, że moje dziecko z każdym kolejnym startem coraz lepiej radzi sobie na 250-metrowej trasie i naprawdę lubi biegać, a więc aktywnie spędzać czas. Ja – zaangażowana mama w formie – biegam razem z nim.

image_7

Każdy start to dla mnie spore wydarzenie. Przede wszystkim dlatego, że przy naszym chaotycznie szalonym trybie życia, każdy wyznaczony termin lub „godzina zero” są trochę jak „nóż na gardle”. Tak, wiem, że dzieci potrzebują rozkładu dnia i powtarzalności … Rozkład dnia Zachariasza kształtuje się w miarę upływu doby. A powtarzalność? Każdego dnia się przytulamy i mówimy jak bardzo się kochamy. Z całą pewnością powtarzalne jest też to, że gdy powinniśmy rano wstać, to ja zwlekam Zachariasza z łóżka, podczas gdy on rozkosznie się opiera. By wystartować w Biegowym Pucharze Olsztyna musieliśmy wstać wcześniej, a i tak dotarliśmy na miejsce niemal w ostatniej chwili. To był mój błąd, którego przy drugiej edycji biegu już nie popełniłam.
Warto na starcie stawić się wcześniej. Po pierwsze nasz smyk przyzwyczai się do miejsca i tłumu wokół. Po drugie, może znudzi mu się pląsanie we wszystkie strony i będzie w stanie biec prosto przed siebie, gdy już padnie komenda „start!”. Po trzecie, przed każdym biegiem ma miejsce fachowa rozgrzewka przy muzyce. Moje roztańczone dziecko natychmiast wkomponowało się w klimat imprezy właśnie dzięki podskokom w rytmie pop.

zdjęcie 2 (1)

zdjęcie 2

WsteczStrona 1 / 2Dalej
What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
0%
Ważne
0%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Lidia Piechota
Lidia Piechota
po pierwsze mama Zachariasza. Po kolejne dziennikarka, prezenterka telewizyjna, blogerka, vlogerka. Radość i satysfakcję daje jej dzielenie się swoimi pomysłami i opowieściami z życia aktywnej mamy nie znającej zwrotu "nie da się". Stworzyła pierwszego w Polsce vloga o ciąży i małym dziecku filmując każdy tydzień z tego okresu dla portalu siostraania.pl. Jako telewizyjny "zwierzak" i Ambasador Polskiej Turystyki promowała Polskę na pokładzie żaglowca Fryderyk Chopin, uczestniczyła w największych medialnych konferencjach w Republice Południowej Afryki i Szwajcarii, podróżowała po Polsce realizując programy dla Telewizji Polskiej. Teraz w każdą podróż zabiera swojego syna, a relacje z tych wypraw chętnie opisuje m.in. na blogu lidiapiechota.pl. Uwielbia pływać na wakeboardzie i jeździć na snowboardzie.

Leave a Response

*