Ciąża
Now Reading
Ciąża, droga różami nie usłana, czyli cała prawda o macierzyństwie
4

Ciąża, droga różami nie usłana, czyli cała prawda o macierzyństwie

Ciąża, droga różami nie usłana, czyli cała prawda o macierzyństwie. Z okazji naszego eventu dla Li Parie, napatrzyłam się wczoraj na piękne, młode kobiety. W ciąży. Większość z nas ma tak, że zachwyca się tymi wypukłymi brzuszkami, widzi wyjątkowy blask, który bije od przyszłych mam, traktuje stan ciąży niemal jak błogosławiony. Próbowałam więc przypomnieć sobie jak ja sama czułam się w tym okresie. I wiecie co? Mama w formie mówi bez bicia – wcale nie było tak kolorowo…

Ciąża, droga różami nie usłana, czyli cała prawda o macierzyństwie

Wiele mam już od początku czuje ogromną ekscytację – pełne piersi, lśniące włosy, pierwsze USG, same ochy i achy! Później idziesz z mężem/partnerem poznać płeć, wybieracie błękitne, tudzież różowe tapety, wertujesz wszystkie portale dla przyszłych mam, ćwiczysz jogę dla ciężarnych! Jaki to piękny obrazek, prawda? Tyle, że ja wspominam to trochę inaczej i należę do tego (dziwnego?) grona mam, które cieszy się, że ma to już za sobą. Tak – mówię to głośno! Na USG zazwyczaj chodziłam sama, z Gabim byłam może trochę bardziej zajarana, ale z Leo zdecydowanie nie czułam fajerwerków. Nazwałam go Obcym, pamiętacie? Siostra mnie zjechała! Że jak mogę nazywać tak dziecko w brzuchu? Bla bla bla… Mdłości, wymioty, burza hormonów? Nie mogłam jeść przez 3 miesiące – mówili: „szybko przejdzie!” Pij dużo imbiru, jedz krakersy. Jakoś przetrwałam i kiedy już odetchnęłam zaczęły się kolejne problemy – tarczyca, nadciśnienie i tym podobne – „musisz to wytrzymać i być dzielna, to dla dobra dziecka”. Ok – byłam dzielna! Potem brzuch i spanie w jednej pozycji z rogalikiem. Kurcze, nie tęskniłyście wtedy za spaniem na brzuchu? Ja bardzo;-) Ponieważ moi chłopcy są z sierpnia, to pod koniec ciąży doszły jeszcze upały, spuchnięte ręce i nogi jak balony. Fakt – nie przytyłam dużo w ciąży, ale i tak czułam się jak foka. A może bardziej jak hipopotam! Bieganie na ktg, skoki ciśnienia, żar tropików i notoryczne skurcze plus skracająca się szyjka macicy! „Proszę kategorycznie leżeć” – weź tu człowieku leż jak ma się pseudo ADHD i nie daj Bóg drugie dziecko w domu. I to czekanie…i stres. Czy już? Czy dojadę do szpitala? Czy urodzę sama? Czy oni poradzą sobie beze mnie w domu? Gabriela rodziłam 3 dni w prywatnym szpitalu za bajońską sumę i cierpiałam jak cholera, a mój poród był dla mnie jak podróż przez piekło! Leo wyskoczył w 3h i dzięki cudownej położnej Joasi z którą rodziłam, nie poczułam prawie nic. Aaaaa, i nie było ze mną męża! Była moja siostra – jedyna osoba, która umie trzymać mnie w ryzach i tylko dzięki niej urodziłam dwójkę dzieci;-) W ramach podziękowania to ona przecinała pępowinę Leo. No co? W końcu to ona odwaliła ze mną „czarną robotę”, nie Wojtek.

Ciąża, droga różami nie usłana, czyli cała prawda o macierzyństwie 

Jak widzicie cieszę się, że mam to już za sobą. Nie wspomnę o takich aspektach jak stanie w kolejkach (pamiętacie mój tekst: „Święta krowa ciężarówka” przeczytasz tutaj -> KLIK ), proszenie o ustąpienie miejsca i tym podobne To kolejne argumenty za tym, że brzuchatki wcale nie mają tak kolorowo. Zazdroszczę jeśli Wasza ciąża przebiegła bezobjawowo i doświadczyłyście tej magii stanu błogosławionego. Ja swoje ciąże wspominam bez tych różowych okularów, ale mam nadzieję i życzę Wam żeby u Was było inaczej. I nie, nie narzekam ani nie dramatyzuję. Po prostu mówię jak jest. „Ciąża to nie choroba” – fakt, ale według mnie na pewno nie 9 miesięcy laby;-) Tyle w temacie. A jak było u Was?

What's your reaction?
Interesujące
25%
Pozytywne
25%
Ważne
25%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
25%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.
4 Comments
  • Monika
    30/09/2017 at 10:20

    U mnie było zupełnie inaczej.. Obie ciąże oczekiwane i świadome.. Obie zupełnie inne.. Wszystko inne.. Druga nieco gorsza/trudniejsza, ale tylko ze względu na występujące typowe „dolegliwości ciążowe” i o wiele szybciej rosnący brzuch oba porody 10 dni przed terminem, czyli z zaskoczenia.. oba porody szybkie (ok.3-4h) – wspaniała położna (posunę się do stwierdzenia – jedna z lepszych w W-wie i okolicy ) Dzięki Niej uważam, że poród to wspaniałe przeżycie -bolesne owszem – ale niezwykle. Więcej.. posunę się do stwierdzenia, że w pewien sposób tęsknię za tym przeżyciem! Serio!!! To jest moja historia, ale wiem z opowieści koleżanek, że historie bywają naprawdę traumatyczne i bardzo współczuję.

  • Dagmara
    30/09/2017 at 19:39

    Nic dodać nic ująć. .. czułam dokładnie to samo ☺ i cieszę się, ze mam to już za soba.

  • Agnieszka
    02/10/2017 at 08:00

    U mnie tragedia. 3miesięczna miłość do wuceta. Potem ciagłe wizyty w szpitalu, jedna za drugą. Masakra. Mając zajebistego ginekologa, cudotwórca, najlepszy z najlepszych, w życiu bym nie dała rady dotrwać do porodu. Ja nie jestem stworzona do rodzenia dzieci. Masakra. Obiecałam sobie że nigdy więcej. I poznałam faceta swojego życia. Pierwszy raz on wspomniał o dziecku, powiedziałam od razu, nigdy w życiu. Ale z biegiem czasu, kiedy już wybrał imiona, byłam ciekawa jak będzie wyglądał Jaś czy Małgosia. Cudowne uczucie było zobaczyć 2 kreski na teście. Cudownie było mu to powiedzieć, był szczęśliwy. Do czasu… Będąc w pracy zaczął strasznie boleć mnie brzuch. Tak bardzo aż się kręciło mi w głowie od tego wszystkiego. To była nocka. Niby mogłam powiedzieć że potrzebuję karetki, ale koleżanka dała mi nospę i ciut puściło. Ale tylko ciut. Następnego dnia pojechałam do szpitala, do swojego ginekologa. Usg i… Informacja która zabrzmiała jak wyrok. Mam torbiel przy jajniku, jajowodzie i przykleja się do macicy. Lekarz podejrzewał drugą ciążę pozamaciczną. Strach, mnóstwo badań, za tydzień kolejne usg… Znowu strach, lęk… Ale cierpliwy lekarz tłumaczył wszystko na spokojnie ze 100 razy, tylko po to bym zrozumiała i w końcu była spokojna. Za 2 tygodnie kolejne usg i informacja, że mój Okruszek ma 2,33 cm, a ta torbielka zaczęła się zmniejszać. Dalej jest zagrożenie, ale lekarz jest dobrej myśli. Cudotwórca, mówiłam. Dzięki Bogu, że mam wsparcie swojego pana idealnego, bo bez niego nie dałabym rady. Nie wspomniałam o zachciankach i nietolerancji zapachu suszonych grzybów. Obie opcje są straszne. Dzisiaj mi coś smakuje, a jutro aż mnie mdli i mam torsje. A jak jeść, to tylko ostre rzeczy, najlepiej średnio zdrowe. Dawno nie zjadłam tyle chipsów co przez ostatnie 2 miesiące. No cóż… Dieta i odchudzanie poszło w cholere. Ale wrócę do tego. Jeszcze będę piękna.

  • Anna
    02/10/2017 at 09:40

    Będąc w 7 ms nie mam jeszcze zamglonego obrazu ciąży bo właśnie teraz czuje jak jest. I mimo że z medycznego punktu widzenia przechodzę ją bardzo dobrze, to niestety objawy są wręcz chorobowe i jedynym lekarstwem jest – wytrzymaj jeszcze tylko 3 MŚ. Też nie narzekam ok, wytrzymam, fajnie, cieszę się…. Ale ściemy że jest super i teksty że to nie choroba strasznie na mnie działają, szczególnie jak przypomnę je sobie leżąc wieczorem i próbując przekręcić się na drugi bok nie tworząc przy tym wzburzenia w żołądku, a tym samym kilku godzinnej zgagi. A faceci już w ogólne nie powinni mieć prawa wypowiadać się na ten temat bo też czasem słyszę że ,, lepiej,, wiedzą jak to jest. Kolejki? Od kiedy jestem w ciąży chyba wszędzie w sklepach zawiesili coś ciekawego na suficie lub pomalowi podłogę – ja tego nie widzę ale chyba coś tam jest skoro każdy to ogląda. Też głupio mi się prosić i zazwyczaj stoję i myślę sobie ,,jaka jesteś głupia dziewczyno – to może zaszkodzić dziecku,, i gdy już myślę że poproszę to ,,Pani/Pan,, przede mną robi minę w stylu ,,nie pytaj bo zabiję,,. A ten gość w brzuchu też potrafi pokazać najnowsze style walki, co ostatecznie prowadzi do tego że czuje się atakowana z każdej strony, fizycznie, psychicznie i do tego radami co powinnam czego nie, szczególnie od osób których o zdanie nie pytam. I tekst: teraz odpoczywaj, teraz ciesz się życiem bo zaraz już nie będziesz miała czasu dla siebie… Serio? Tak wszyscy podchodza do macierzynstwa? Teraz to ja się cieszę jak uda mi się przespać noc, a życiem mam zamiar cieszyć się już jako mama i mam nadzieję że tak będzie 🙂

Leave a Response

*