Now Reading
Czy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty.
2

Czy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty.

 

Czy ona powinna byc matka? Zanim ocenisz, załoz jej butyCzy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Miałam wtedy 26 lat, on był 8 lat starszy. Początkowo upiłam się tą miłością – podróże dookoła świata, całonocne rozmowy, dużo seksu. Swoista ekstaza. Szybko zamieszkaliśmy razem. Któregoś dnia oznajmił mi: „zróbmy sobie dziecko”. Wiedziałam, że bardzo tego chciał, bo pochodził z rodziny w której te właśnie wartości, zawsze stawiane były na piedestale. Ja pochodzę z rozbitej rodziny, byłam jedynaczką i nigdy nie specjalnie śpieszyło mi się do bycia mamą. Ba, nigdy nawet nie myślałam o tym na poważnie. Bądź co bądź, kochałam go tak bardzo, że od razu się zgodziłam.

 

I tak zrobiliśmy sobie dziecko. Gdy dowiedział się, że jestem w ciąży z Nadią, był wniebowzięty. Było jak w bajce – dbał o mnie, wyremontował pokój, zapisał nas do szkoły rodzenia. Pomyślał o wszystkim, chodzący ideał…

 

Od początku kiepsko znosiłam ciążę. Ciągłe mdłości, wymioty, później problemy z odklejającym się łożyskiem. Istny koszmar. W zasadzie całą ciążę przeleżałam w domu. Czułam się źle. Starłam cieszyć się jego szczęściem i powtarzałam sobie, że to minie…to dla jej dobra. I dla niego.

 

Z powodu wielu powikłań urodziłam Nadię przez cesarskie cięcie. Pamiętam, że kiedy lekarz po raz pierwszy raz dał mi ją w ramiona, próbowałam wykrzesać z siebie jakiekolwiek uczucia: łzy szczęścia, radość, cokolwiek. I wiecie co? Nie czułam nic. Jedyne co czułam, to poczucie winy wobec mężczyzny, który stał przede mną i w jednej chwili zakochał się w tej małej istocie. Czemu ja tego nie czuję? Co ze mną nie tak?

 Czy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty.

Apogeum nastąpiło kiedy zsikałam się pod siebie leżąc w łóżku. To było niecałe 3 miesiące po urodzeniu córki. Do dziś pamiętam jak bardzo bolało mnie wtedy ciało. Wszystko mnie bolało. Słyszałam tylko głosy i zastanawiałam się czego oni ode mnie chcą. Jej nieustające wrzaski i jego prośby „weź się w garść, zajmij się dzieckiem, przytul swoją córkę…” A ja chciałam tylko żeby zostawili mnie w spokoju. Chciałam się zapaść. Przestać istnieć. Nie płakać, już nie czuć… Nie chciałam się zajmować nią, ani nim. Żałowałam, że zgodziłam się ją urodzić. Nie potrafiłam być matką. Nie potrafiłam uszczęśliwić ich obojga. Czułam się jak wrak. Dwa czy trzy razy na siłę próbowałam nawet ją pokołysać czy zabawić, ale ona ciągle się darła i patrzyła na mnie jak na obcą osobę. Jak na potwora. Bo jaka matka nie potrafi zająć się własnym dzieckiem? On potrafił. Był taki idealny i cierpliwy, że aż robiło mi się niedobrze…

 

Z czasem odpuścił i zabrał ją nawet na weekend do swoich rodziców licząc, że pobędę sama i się ogarnę. Pamiętam, że kiedy wrócili to był właśnie TEN dzień. Dzień w którym znaleźli mnie w zasikanej pościeli, dzień kiedy prawie już nie kontaktowałam. Łykałam tak wiele różnych leków, że powoli traciłam kontakt z rzeczywistością. A może na o wtedy liczyłam? Nie pamiętam. Tamten weekend do dziś pozostaje w mojej głowie jakby za mgłą – wydaje mi się, że nic wtedy nie jadłam, nie piłam. Nic tylko spałam i marzyłam, że któraś z kolejnych tabletek pomoże mi pozbyć się tego bólu. Że nastanie cisza…

 

Tego dnia trafiłam do szpitala i postawiono diagnozę. Pewnie wiecie jaką, więc nie muszę się tłumaczyć, prawda? Dziś Nadia ma rok, a ja mam się lepiej. Nie biorę już żadnych leków, ale chodzę na terapię. Staram się być jej mamą na tyle, ile potrafię. Staram się być też dobrą partnerką, osobą. Staram się wytłumaczyć sobie, że byłam chora i to nie moja wina. To CHOROBA!

 

Wczoraj wzięłam ją nawet na spacer. Tylko ja i ona – całe dwie godziny. Dla Ciebie to pewnie normalne, dla mnie to mój osobisty sukces…

What's your reaction?
Interesujące
14%
Pozytywne
29%
Ważne
43%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
14%
Łatwe
0%
About The Author
Mama w Formie
2 Comments

Leave a Response

*