Now Reading
EURO 2016 Orły i półfinał
0

EURO 2016 Orły i półfinałEURO 2016 Orły i półfinał

EURO 2016 Orły i półfinał. Patrzę i jestem dumny. Mistrzostwa Europy EURO 2016 wchodzą w decydującą fazę, a my wciąż w grze, z wielkimi szansami na dalsze sukcesy. Nasi piłkarze są zmotywowani, zjednoczeni, dobrze ustawieni taktycznie, prawdziwy kolektyw. Czapki z głów dla sztabu szkoleniowego, który pierwszy raz od niepamiętnych czasów tak przygotował drużynę, że powszechne powiedzenie o meczach biało czerwonych w dużych turniejach, mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor, odeszło do lamusa. Gramy mądrze,dobrze w obronie, z pełnym zaangażowaniem. Dawno tego nie oglądaliśmy w rodzimej piłce. Oczywiście szczęście nam sprzyja, plus fantastyczny Fabiański, no ale w tym wyświechtanym frazesie, że szczęście sprzyja lepszym nuta prawdy jest.
Piękny obrazek podczas wczorajszego hymnu. Chłopcy objęci, nie mylić z tęczowymi uściskami, wszyscy śpiewający Mazurka Dąbrowskiego głośno, z pasją i wiarą, przy akompaniamencie kilkudziesięciu tysięcy gardeł rodaków. To widać było później na boisku, gdzie zwyciężyła koncentracja i wiara w sukces. Kontrastem dla naszych orłów byli Szwajcarzy gdzie chyba tylko trzech zawodników śpiewało hymn, może reszta nie zdążyła nauczyć się tekstu. No ale czemu się dziwić skoro wśród rodowitych blond Helwetów, siedmiu graczy z wyjściowej jedenastki miało nazwiska typu Shaqiri, Behrami, Dzemaili,Xhaka, Mehmedi. Swoją drogą to jakiś paradoks globalizacji, gdzie drużyny narodowe nie są narodowymi, no ale jest światełko w tunelu, że kiedyś na mistrzostwach świata może wystąpi Real czy Barca, na ten czas wynajęta przez okutanego w prześcieradło „księcia”.
Nie można nie wspomnieć o naszej biało czerwonej armii. Tysiące naszych fanów dzielnie dopingujących nasz zespół, i mam nadzieję do końca utrzymujących klasę na stadionie i poza nimi, stających na przeciwnym biegunie do stylu kibicowania Rosjan, Anglików czy Chorwatów. Nawet Szwajcarscy kibice, bankierzy, zegarmistrzowie i cukiernicy, rzucali w naszych piłkarzy butelkami, bidonami i Bóg wie czym. Tak trzymać drodzy Rodacy!

Oczywiście przed rozpoczęciem fazy pucharowej zrobiliśmy w domu małe, rodzinne zakłady bukmacherskie, o puchar lodów na G. , które pokazały dość ciekawą tendencję, rzekłbym patriotyczno racjonalną. Mimo, że wyniki poszczególnych meczów w tabelce różniły się między obstawiającymi ( Babcia, Dzieci i ja) to wszyscy jak jeden mąż typowali, że w finale EURO 2016 będą grali Niemcy, a połowa z nas, że drugim finalistą będzie Polska. Byłby to wyborny finał, a gdyby powtórzył się świetny wynik z eliminacji, to mielibyśmy rodzimy impeachment i nowym prezydentem zostałby Nawałka. Swoją drogą zaczynam nie lubić tego faceta, bo moja Miłość, oglądając wczorajszy mecz rzecze…przystojny ten Nawałka….” Tłumaczę sobie Jej afekt do niego tym, że po prostu wyczuła w nim piniądz. A propos Niemców w finale przypomina mi się przy tej okazji znane powiedzenie Garego Linekera, ongiś świetnego napastnika angielskiego, który stwierdził, że piłka jest grą prostą, 22 facetów lata za piłką przez 90 minut, a na koniec i tak zawsze wygrywają Niemcy.
EURO 2016 Orły i półfinał

Nadchodzi czas meczu z Portugalią. Wczorajszy mecz z Chorwatami tylko potwierdził słabość Portugalii, a z drugiej strony jakiś dziwny brak determinacji, koncentracji i ikry u Chorwatów. Na nasze szczęście udało się Portugalii wymęczyć tego gola, mimo miażdżącej przewagi Chorwatów. Nie wiem jakim cudem Portugalia sklasyfikowana jest na ósmym miejscu w światowym rankingu, bo obecna ich forma raczej wskazywałaby na trzecią lub nawet czwartą dziesiątkę. Ronaldo jest całkowicie bez formy, co zresztą widać od dłuższego czasu, zarówno w lidze hiszpańskiej jak i mistrzów. Nani stara się bardzo ale chyba najlepsze lata ma już za sobą, zostaje jedynie Pepe, pierwszy aktor Realu Madrid, który prezentuje stałą, dobra formę na środku obrony. Reszta graczy, dla mnie dość anonimowych , jak widać nie jestem wielkim fanem footbalu, stanowi raczej tło dla wymienionej trójki. Uważam, że powinniśmy skakać z radości, że w ćwierćfinale przyjdzie nam się zmierzyć z tak słabo dysponowaną Portugalią. Staram się ważyć swój optymizm, ale patrząc na wczorajsze mecze, to moim zdaniem, mamy realną szansę na awans do półfinału. Tak półfinału, nawet pisząc to wydaje mi się to niczym wygrana w Lotto.
Pozostaje jedna, najistotniejsza kwestia, o której komentatorzy sportowi dziwnie milczą, albo mówią bardzo niewiele. Jeżeli chcemy dalej wygrywać na tych mistrzostwach nie może być tak, że nasi dwaj napastnicy, Lewandowski i Milik, nie są w stanie strzelić bramki, ba, nie są w stanie oddać celnego strzału na bramkę. Nie wiem co się z oboma panami dzieje, zwłaszcza z Lewandowskim, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że z formą niestety na mistrzostwa nie trafili. Mój komentarz daleki jest od narzekania i strofowania obu panów. Jedynie stwierdzam fakt. Lewandowski, jak na kapitana przystało, biega, dyryguje, walczy, jednakże w kwestii ofensywnej praktycznie nie istnieje. Wczorajsze, kilka nieczysto trafionych strzałów, sporo obok bramki, to niestety znacznie za mało. Milik marnuje stuprocentowe sytuacje, w każdym meczu, po jego wczorajszym pudle na pustą bramkę byłem bliski wyłączenia telewizora. Oczywiście, można powiedzieć, że w naszym zespole, nie ma drugiej linii, i panowie po prostu nie dostają odpowiednich piłek, ale sugeruję zwrócić uwagę na Garetha Bale’a, który za plecami ma pomocników słabszych niż nasze orły, ale bramki strzela, sam kreuje sytuacje, jest motorem napędowym ataku.
Zatem kwintując ( bardzo ciekawa słowotwórcza hybryda Wojtka Szczęsnego, zapewne od kwitować i pointować, swoją drogą, panie Wojtku, widać, że, podobnie zresztą jak ja, wolał pan urwać się z polskiego i biec na boisko) jeżeli chcemy wejść na wyżyny półfinału, nasz atak musi się wreszcie przełamać i zacząć strzelać bramki, inaczej czarno to widzę.

A, że kobiety też lubią piłkę, mogłem dostrzec wczoraj na kanapie, gdzie moja Ukochana, wcześniej odmówiwszy na lunch białej bułki, bo oczywiście się odchudza, pałaszowała serowe nachosy, z wypiekami na twarzy, wykrzykując słowa otuchy dla biało czerwonych, szepcąc co chwila, że takie emocje, że chyba nie wytrzyma. Dziękuję ci przystojniaku Nawałka.

Więcej od Taty w formie znajdziesz tutaj (klik)

What's your reaction?
Ważne
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
About The Author
Ernest Blanco
Ernest Blanco
Ojciec cudownej dwójki dzieci. Biznesman. Filantrop i headonista. Miłośnik przyrody i dobrego wina.

Leave a Response

*