Now Reading
Jaką jestem mamą? Zmęczoną! Czyli wyznania młodej (?) matki
1

Jaką jestem mamą? Zmęczoną! Czyli wyznania młodej (?) matki

Jaką jestem mamą? Zmęczoną! Wrzuciłam wczoraj na naszym FB mem: „Kobieto, zaszalej! Zrób sobie tatuaż, skocz na bungee,przefarbuj włosy na czerwono…albo chociaż wyjdź samotnie do Biedry”. Z jednej strony śmieszy, z drugiej napawa mnie odrobiną goryczy. Znam kobiety, których misją życiową jest bycie Matką Polką i są z tego wręcz dumne. To nie tylko ich cel, to po prostu je uszczęśliwia. Są też takie, które oddają niespełna roczne dzieci do żłobków i wracają do pracy. Albo i nie. Bo muszą, bo chcą, bo ich życie to coś więcej niż zasrane (dosłownie!) pieluchy i zielone gluty. Jaką jestem mamą? Zmęczoną!

Jaką jestem mamą? Zmęczoną! Czyli wyznania młodej (?) matki

Jeśli chodzi o mnie to żyję w jakimś nieustającym dysonansie i poczuciu winy. Mam wrażenie, że jestem typem, który lubi się umartwiać i wielokrotnie Wam o tym mówiłam. Gdy jestem w domu z dziećmi 24h na dobę – świruję, jestem sfrustrowana i mam dość. Nie jestem osobą, która czerpie radość z najdrobniejszych rzeczy, które spotykają moje dzieci (o!, jak pięknie zrobiłeś kupę, o!, jaka słodka, brudna buzia itp.) Czy jestem złą matką? Nie! Bo z drugiej strony, gdy wychodzę z domu na dłużej niż kilka godzin, dopadają mnie wyrzuty sumienia i tęsknię. Nie pracuję w korpo, bo nie jestem w stanie poświęcić swoich dzieci i życia dla błyskotliwej kariery. Głupie, prawda? Jaką więc jestem matką? To proste – ZMĘCZONĄ!

Jaką jestem mamą? Zmęczoną! Czyli wyznania młodej (?) matki

Przez ostatnie dni zastanawiałam się skąd biorą się we mnie tak silne, skrajne emocje, dlaczego często chodzę podenerwowana i się miotam? Olśniło mnie;-) Już Wam mówię dlaczego? Doskonała większość moich znajomych (i pewnie większość z Was) ma obok siebie jakieś wsparcie – mamę, teściową, siostrę, sąsiadów, cokolwiek. Ja nie mam nikogo. Odkąd urodził się Gabi byliśmy ze wszystkim sami. Moja mama zmarła kilka lat temu, mój ojciec ma swoją rodzinę, teściowa mieszka daleko. Moja siostra ma dziecko, któremu musi poświęcać dużo uwagi, a bliscy znajomi albo nie mają jeszcze dzieci, albo mają w domu niemowlęta. Jednym słowem – nie mamy żadnego wsparcia.

Gabiego i Leo wychowaliśmy całkowicie sami, z czego jestem poniekąd dumna. Dumna i zmęczona. Wkurzona faktem, że jeśli nie mamy niani na wieczór albo w ciągu dnia, to opcja pójścia na wesele, do kina czy po głupie zakupy/prezenty we dwójkę odpada. Ludzie się dziwią! Jak to nie przyjdziecie na imprezę? Jak to nie możecie przyjechać na wesele do rodziny? Jak to…bla bla bla???? No nie możemy, bo nie mamy z kim zostawić dzieci. Rzadko robimy coś razem – we dwójkę. Zazwyczaj wysyłamy delegację. Jesteśmy uwiązani. Niestety! Więc z jednej strony mam w sobie siłę i wiem, że wychowanie swoich chłopców zawdzięczam głównie sobie, ale czasem trafia mnie szlag, gdy słyszę jak kobiety narzekają na trudy macierzyństwa siedząc w domu z rodzicami albo mając pod ręką teściową/siostrę/ciocię itp.

Nie umniejszam Wam dziewczyny, po prostu mówię głośno, że wychowywanie dzieci w pojedynkę jest cholernie trudne. Potrafi dać w kość. Zmęczyć! Samotne wakacje? Weekend z mężem albo z koleżankami? Mogę tylko o tym pomarzyć – serio. Jasne, Wojtek może z nimi zostać sam, ale wiem że z tą dwójką bywa ciężko (Leo jest teraz na etapie eksplorowania świata), więc szczerze – odpuszczam samotne wyjście do Biedry – chyba że po 20, kiedy już smacznie śpią;-)

 

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Każdy niesie swój krzyż, swój bagaż, swoje małe i duże szczęście. Niektórzy niosą też swojego 2 i 5-latka i mają czasem prawo napisać: „Jestem zmęczona, jest do dupy”, bo to najzwyczajniej w świecie – ludzkie i prawdziwe…

What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
50%
Ważne
25%
Zaskakujące
25%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.
1 Comments
  • Edyta
    06/06/2018 at 11:34

    Witam,rozumiem te wzloty i upadki.Też mam te skrajne uczucia…raz pełna motywacji a następnym razem irytacja i przygnębienie.Pewnie też to wynika z tego,że nie mam nikogo do pomocy.Sama jestem ze wszystkim juz od prawie 14 miesięcy.Do biedronki pójść sama to brzmi jak marzenie.Ale i tak te moje „biadolenie” nic nie pomoże,trzeba zacisnąć zęby i tyle.Pozdrawiam zmęczoną mamę i trzymam za nas kciuki abyśmy dały radę.Bo nie jak nie my to kto:)

Leave a Response

*