Now Reading
Jestem Dagmara Chmielewska i czasem idę pod prąd!
0

Jestem Dagmara Chmielewska i czasem idę pod prąd!

Jestem Dagmara Chmielewska i czasem idę pod prąd! Jestem mało konserwatywna i często miewam problemy z trzymaniem się (nazwijmy to) „zasad”. Co prawda szanuję tradycje, ale chyba bardziej szanuję siebie i zawsze staram się postępować w zgodzie ze sobą…

Dobrym tego przykładem jest fakt, że po ślubie zostałam przy swoim nazwisku. Kobieta wychodząca za mąż musi podjąć decyzję, jakim nazwiskiem będzie posługiwała się po ślubie. Ma trzy możliwości: zostać przy panieńskim, przyjąć nazwisko męża albo zdecydować się na dwuczłonowe. Podobno modne są teraz dwuczłonowe. Mój mąż ma całkiem ładne i egzotyczne nazwisko – Mantur. Ja jestem Chmielewska – Dagmara Joanna Chmielewska (jak ta pisarka;-)) Jestem mocno związana ze swoim nazwiskiem, czuje że to pewnego rodzaju „marka” na którą pracuję od 33 lat, to korzenie, historia z którą dorastałam. Nie jestem feministką i moja decyzja o pozostaniu przy swoim nazwisku nie ma nic wspólnego z robieniu komuś na przekór. Mój obecny mąż powiedział, że to moja decyzja. Co prawda lejcował mnie: „a co powiesz swojemu dziecku, kiedy dzieci w przedszkolu zapytają go dlaczego on i jego tata mają inne nazwisko niż mama?” Pfff, słaby chwyt bejbe. Mogą równie dobrze zapytać dlaczego jego tata jest prawosławny albo dlaczego ziemia jest okrągła,o?! Szanuję kobiety, które decydują się na nazwisko swojego męża i o to samo proszę Was.. bez względu na intencje.

Jestem Dagmara Chmielewska i czasem idę pod prąd!

Do swojej teściowej, która swoją drogą, ugotowała mi dziś przepyszny rosół mówię per Pani. Mamę miałam tylko jedną, a ślub wzięłam rok po jej śmierci. Nie wyobrażałam sobie wtedy mówienie do kogoś „mamo”, podczas gdy mojej już nie było… To określenie jest zarezerwowane tylko dla niej. Uważam też, że najważniejszy jest wzajemny szacunek i sympatia, nie nazewnictwo. Podoba mi się amerykański zwyczaj w którym ludzie mówią sobie po prostu na TY. Jestem za bardzo liberalna? Chyba nie. Po prostu uważam, że nie żyjemy już w czasach, gdzie muszę nosić obrączkę żeby czuć się czyjąś żoną. Nie muszę też nosić jego nazwiska, ani mieć „dwie mamy”..

Mój mąż formalnie jest prawosławny, ja jestem katoliczką. Oboje nie jesteśmy praktykujący, ale swoje dziecko ochrzciłam w Kościele. Co z tego wyjdzie? Nie wiem. Prawdopodobnie będzie chodził na lekcje religii, ale nigdy nie będę na siłę wysyłała go na niedzielne msze. Nie będę też odpytywała go z 10 Przykazań. Kiedy będzie już na tyle świadomy i dorosły żeby zdecydować, sam podejmie decyzję i zdecyduje czy chce chodzić do cerkwi czy kościoła. Albo zostanie buddystą. A może ateistą? Kto wie! Chce żeby samodzielnie i świadomie podejmował decyzje, tak ja. Nie kierował się tym co wypada albo czego oczekują od niego inni, tylko słuchał siebie i postępował w zgodzie z własnymi przekonaniami…

Nie robię nikomu na złość. Nie narzucam swojego zdania. Po prostu mówię wprost co czuję. A czuję, że jestem Dagmarą Chmielewską – tyle!

 

 

What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
75%
Ważne
25%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*