Now Reading
Magia (?) Świąt!
0

Magia (?) Świąt!Magia (?) Świąt!

 

Magia (?) Świąt! Miałam pisać o dniu świstaka, który przeżywam od urodzenia Leo. Później w głowie kłębiły mi się myśli na temat artykułu o domowych sposobach na radzenie sobie z chorobą (tak, mam w domu szpital na peryferiach), ale zdecydowałam, że napiszę o czymś zupełnie innym…

Będąc nastolatką prowadziłam pamiętnik i pisanie o tym, co czuję, stanowiło dla mnie istne katharsis. A dziś jest mi wyjątkowo smutno. I przykro. Więc napiszę, co czuję…może któraś z Was ma podobną historię/odczucia?

Gdy byłam małą dziewczynką mieszkaliśmy z dziadkami. Obydwie z siostrą kochałyśmy Święta. Pamiętam, że wtedy na dworze padał prawdziwy śnieg, było biało i mroźnie. Uwielbiałyśmy robić z mamą ozdoby na choinkę, zazwyczaj był to łańcuch z kolorowego papieru, czasem wieszałyśmy też różne cukierki i nasze ozdoby. Może ta choinka nie była najbardziej designerska, ale nasza. Duża, prawdziwa i kolorowa. Wigilię zawsze spędzałyśmy z dziadkami i rodziną mojej mamy. Moja siostra zajmowała się recitalem (czyt grała na flecie), razem z braćmi zrzucaliśmy się po przysłowiowe 5 zł i obdarowywaliśmy prezentami całą rodzinę. Babci na przykład trafiły się tandetne plastikowe grzybki, które później przez lata miały robić za „ozdobę”. W naszym mniemaniu oczywiście;-) Były kalambury, Kevin sam w domu…Była rodzina.

Zawsze lubiłyśmy z Bianką okres Świąt, bo w telewizji było dużo filmów o Mikołaju. Oglądałyśmy wszystkie! Bez wyjątku! Kiedy moi rodzice się rozstali, a my wyprowadziłyśmy się do nowego domu, moja mama i tak postanowiła dbać o rodzinną tradycję. Dla niej Święta były świętością. I zmorą! Zawsze narobiła się jak głupia żeby wszystkim dogodzić. Była jej sławetna ryba po grecku, prezenty i rodzina. Z roku na rok było nas coraz mniej, ale byliśmy. Do dziś pamiętam jak mając już dwadzieścia kilka lat, dwa lata z rzędu miałam karę! Za to, że przychodziłam pijana z Wigilii firmowej musiałam sprzątać cały dom, a mama z Bianką udawały, że się na mnie gniewają. Bo one w tym momencie robiły sałatki, a ja już balowałam…
Magia (?) Świąt!Odkąd odeszła moja mama Święta nie są już takie same. Nie dość, że czujemy się trochę jak dzieci niczyje, bo nie mamy swojego domu, to cała ta magia umarła razem z nią. Święta są naciągane. Moje urodziny, które są w Boże Narodzenie też. Zazwyczaj spędzam je sama. Dosłownie! Oczywiście mój ojciec urządza Wigilijną kolację, ale od kilku lat nasze spotkania kończą się tym samym – kłótniami. Jego partnerka bardzo się stara, mają choinkę udekorowaną bombkami z TK Maxxa, wszyscy ubrani są w białe koszule, a dzieci dostają furę prezentów. Ale nie jest już tak samo, nigdy nie będzie…

Ta cała sytuacja zmusiła mnie do pewnych refleksji. Ostatnio widziałam genialną reklamę w której jeden z producentów telefonów, laptopów itp. apeluje, że Wigilia to jedyny dzień w roku, kiedy faktycznie powinniśmy odłożyć swoje smartphony i pobyć z rodziną. Gdzie się podziała cała ta magia??? Gdzie jest śnieg, prezenty robione lub kupione od serca, nie na pokaz.? Gdzie jest zapach pomarańczy na stole, odświętna coca-cola i choinka z anielskim włosiem? Czy w całym tym pędzie, w świecie którym przyszło nam żyć nie zatraciliśmy tego, co najważniejsze? Zazdroszczę tym, którzy mogą się jeszcze obudzić albo kontynuują tą piękną tradycję. Zazdroszczę ludziom, którzy mają dużą rodzinę. I tym, którzy wierzą w Świętego Mikołaja…

What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
0%
Ważne
100%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*