Now Reading
Mama w Formie też człowiek. Matka Polka też człowiek. Matka też człowiek!
0

Mama w Formie też człowiek. Matka Polka też człowiek. Matka też człowiek!

Patrząc na to obiektywnie nie imprezuję odkąd zaszłam w ciążę z Gabim. Od kilku lat moje życie towarzyskie ogranicza się raczej do kinder bali, tańca na Gordonkach i okazjonalnych „domówkach” z przyjaciółmi (okazjonalne = raz w miesiącu, domówki = zakąski, przekąski i butelka wina na czworo, przez co i tak mam kaca). Na co dzień jestem poukładana, mam swój harmonogram dnia, staram się być odpowiedzialna. Kurcze, czy to oznacza, że stałam się nudna (?!) Wydoroślałam (?!) Tak bardzo zafiksowałam się na roli dobrej matki, żony i na swojej tzw. „karierze”, że zapomniałam już co to znaczy zrobić coś spontanicznego, odpuścić… ???

fot. Patrycja Woy-Wojciechowska

 Mama w Formie też człowiek. Matka Polka też człowiek. Matka też człowiek!

I tak oto przelała się czara goryczy. Postanowiłam przybić piątkę starej Dagmarze, zostawić męża z dziećmi i…pójść w miasto;-) Zaszaleć! Spotkać się ze znajomymi, pobawić, zrobić coś, czego akurat nie mam w kalendarzu google… Tak więc odpaliłam szpilki, czerwoną szminkę i kieckę bez pleców. Nie oszukujmy się, po dwójce dzieci moje cycki już dawno poddały się sile grawitacji i wychodząc miałam małe obawy, że skacząc wybiję sobie zęby, ale uwaga – po dwóch kieliszkach mi przeszło;-) Odkręcane, tanie wino nad Wisłą, jakiś bar, potem klub. Jak za starych, dobrych czasów zamiotłam włosami parkiet pod DJ-ką, zbiłam kilka szklanek, gadałam z obcymi ludźmi i co 15 min gubiłam kartę. „Guess who’s back? Back again”;-) Później podobno śniadanie w jakiejś hipsterskiej knajpie, taxówka i wzrok mojego męża, kiedy o 6 rano przekroczyłam próg domu. Dzieci już nie spały, a ja poległam w salonie „w opakowaniu”;-) Wojtek zabrał ich na dwór żebym mogła dojść do siebie… Ojjjj,było ciężko.

 

Więcej grzechów nie pamiętam, serdecznie za nie żałuję (cofnij – nie pamiętam, nie żałuję!)

 Mama w Formie też człowiek. Matka Polka też człowiek. Matka też człowiek!

Pomyślicie – patologia – mamuśce zachciało się wyrwać z domu i poczuć jak nastolatka! Uwaga – nie jestem jeszcze ryczącą 40-stką, mam hmmm…(czekajcie liczę!) prawie 35 lat(?) i jestem tak ogarnięta, że aż nudna. Smutna! A nigdy taka nie byłam… Tak – wiem, przetańczyłam już swoje i teraz powinnam być taka mądra. I grzeczna. Taka od kreski do kreski. Bo w tym wieku ludzie tak mają! Nie zmienia to faktu, że potrzebowałam tego bardziej, niż byłam w stanie to przyznać. Bycie mamą to harówka! Bycie żoną plus „businesswoman” tym bardziej. Niedziela była ciężka, bo dopadł mnie kac – kac morderca. W poniedziałek był płacz i moralniak – że jestem złą matką, złą żoną, że jak gówniara, że się skompromitowałam…bla bla bla (przepraszam Karola i dziękuję za wsparcie!) Dziś jest wtorek i dopiero teraz, gdy opadły mi emocje, czuję jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze. Musiałam odreagować, wrócić do korzeni. Musiałam pozwolić sobie na totalną beztroskę i szaleństwo, żeby dotarło do mnie czego chcę…

 

A chcę przestać walczyć z samą sobą, przestać wszystko idealizować i wymagać od siebie niemożliwego. Nie uszczęśliwię wszystkich dookoła, jeśli to ja nie pozwolę sobie na szczęście. Chrzanić to! Po cholerę wydawałam kasę na psychologów, kiedy wystarczyło iść i się rozerwać?;-) A tak całkiem serio – clue jest bardzo proste – w całej tej gonitwie codzienności, zapomniałam o sobie. Zapomniałam o tym jak kocham tańczyć, poznawać ludzi, pić tanie wino nad Wisłą. Jasne – nie ma opcji żebym robiła to co tydzień, ale do cholery – moje życie jeszcze się nie skończyło, mam prawo czasem zrobić coś dla siebie. Pobyć tylko ze sobą, z mniej lub bardziej znajomymi mi ludźmi, potańczyć boso na barze i pozwolić dzieciom zjeść w niedzielę pizzę, bo uwaga – „mama dziś nie gotuje/nie ogarnia”. Róbta co chceta;-)

 Mama w Formie też człowiek. Matka Polka też człowiek. Matka też człowiek!

Uwaga – teraz znów mam 5 lat przerwy! Ale gdyby któraś z Was czuła podobnie, to piszcie i możemy się umówić;-) Być może dla Was będzie to coś innego niż pójście w bajlando czy picie wina za 15zł. Może potrzebujecie pójścia na jogę, babskiego wieczoru raz w miesiącu albo randki ze swoim mężem?! Nie wiem, ale może warto spróbować, żeby choć na chwilę poczuć się tylko sobą? Albo tak jak ja – przypomnieć sobie, że miejsce w którym dziś jestem zawdzięczam tamtej Dagmarze, która choć bywała trudna do ogarnięcia, nosi ze sobą kolekcję całkiem fajnych wspomnień…. Amen!

 

What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
50%
Ważne
50%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*