Now Reading
Miłość nie liczy chromosomów – zaczęło się od linii prostej
2

Miłość nie liczy chromosomów – zaczęło się od linii prostej

Milosc nie liczy chromosomow - zaczelo się od linii prostej

Jak to jest urodzić dziecko z Zespołem Downa? Co czuje Matka, niedługo po porodzie, gdy pada podejrzenie tej wady genetycznej? Czy to wyrok? Jak żyć, Moi Drodzy, jak żyć z takim dzieckiem?
Już odpowiadam. NORMALNIE.

Milosc nie liczy chromosomow - zaczelo się od linii prostej6

Zacznę od tego, że sam ZD to pikuś. Serio. To, co naprawdę spędza sen z powiek to choroby towarzyszące. A z tym jest różnie. To znaczy, nie każdy ma to samo, a niektórzy nie mają nic. Czyli tak jak wśród wszystkich ludzi na całym świecie. Każdy przypadek jest inny. Każdego człowieka i każde dziecko z ZD należy traktować indywidualnie, a nie wrzucać do jednego wora. W wielkim skrócie, trochę o nas, bo nie chcę się powtarzać…

Milosc nie liczy chromosomow - zaczelo się od linii prostej3Cała ciąża przebiegała książkowo, pod koniec zaczęła się skracać nieznacznie szyjka macicy – nic nadzwyczajnego. Oczywiście żadnych przesłanek co do Zespołu Downa na USG. Badań prenatalnych nie robiłam z pełną świadomością konsekwencji z tego wynikających. Poród przebiegał prawidłowo, czyli było długo i bolało 🙂 (12 godzin). Dziecię wyszło na świat tak jak należy i dostało dyszkę Apgar na dzień dobry. A potem Tata Zuzu wziął córcię swą pierwszy raz na ręce (ja pokój obok korzystałam jeszcze z ostatnich relaksacyjnych zabiegów poporodowych) i…jak nie krzyknie ucieszony!

“O! Ona ma tę samą jedną linię na dłoni, co ja!”

<i tu wchodzi niepokojąca linia dźwiękowa>

W zwolnionym tempie, bo tak to sobiewyobrażam (nie było mnie, no!), obracają się wszystkie pielęgniary, neonatolog podbiega, spoglądają po sobie porozumiewawczo. Mmmm…no, no. To nie będzie takie proste. Bo proste oprócz tej linii, nic w naszym życiu odtąd nie było 🙂 Wynik badania cytogenetycznego potwierdzającego Zespół Downa dostaliśmy po miesiącu. Do tego czasu, szczerze powiedziawszy, było nam to obojętne. Zuzu walczyła o życie w związku z zakażeniem krwi i niedrożnością jelita. Na szczęście wszystko poszło dobrze. Przybyła mała kosmitka do domu po ponad miesiącu hospitalizacji. I zaczęło się życie. Uwierzcie mi, normalne. Pomimo Zespołu Downa, pomimo stomii, pomimo konieczności rehabilitacji. Normalne życie. Normalne macierzyństwo. Rozwój był wolniejszy, ale był, to najważniejsze. Wszystko, co miało się wydarzyć, wydarzyło się. Niczego nie brakuje. Gdzie szukać tej tragedii?

WsteczStrona 1 / 2Dalej
What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
53%
Ważne
31%
Zaskakujące
3%
Niezbędne
0%
Trudne
11%
Łatwe
3%
About The Author
Marta Dziambor
Marta Dziambor
Mama dwuletniej Zuzu z Zespołem Downa. Narzeczona. Pani domu. Własna działalność. Kobieta o wielu twarzach, ale pałająca jedną, niezmienną miłością do życia, które stara się celebrować każdego dnia. Niepoprawna hedonistka.
2 Comments

Leave a Response

*