Now Reading
Mów mi Tully
0

Mów mi Tully

Wiem – zarzekałam się, że pójdę od razu kina i odliczałam dni do premiery, ale… jak zwykle przegrałam z flukami, wyjazdami do dziadków i własnym lenistwem (bo która matka po całym dniu z dwójką dzieci idzie do kina na 21, zamiast po prostu leżeć?) Na pewno nie główna bohaterka;-) Na szczęście w końcu dotarłam i….

 Mów mi Tully

Spodziewałam się zabawnej i lekkiej komedii o macierzyństwie, a dostałam takiego kopa, że nie mogłam się podnieść…przez dłuższą chwilę. Opis dystrybutora brzmi: „Mąż, dom i trójka dzieci! Marlo to prawdziwa superbohaterka, ale czasem nawet superbohaterki potrzebują chwili wytchnienia. Pewnego wieczoru w drzwiach domu Marlo zjawia się tajemnicza niania, Tully… Młoda, piękna i zwariowana opiekunka szybko wywraca do góry nogami życie całej rodziny. Marlo musi zmierzyć się z przebojową i pełną energii dziewczyną, która ma w sobie wszystko to, co Marlo utraciła”. Opis brzmi fajnie, życiowo? Jeśli jednak oczekujesz od filmu jedynie rozrywki, lepiej sobie odpuść. Mnie ten film pogrążył – dosłownie. Nie jest to bowiem typowa hollywoodzka opowieść o mamie z reklamy. Portret macierzyństwa zawarty w tym filmie jest chwilami naprawdę mocny i szorstki, napawa melancholią i smutkiem…

 

To film o każdej z nas – o zwykłych matkach i o naszej codzienności. Jeśli komukolwiek wydaje się, że wychowywanie dzieci i dbanie o dom, to czysta przyjemność – niech obejrzy „Tully” – ten film z pewnością otworzy mu oczy! To film o problemach z dziećmi, o karmieniu piersią, braku czasu, niewyspaniu…To film o walce z kilogramami i swoimi słabościami. To film o tęsknocie za wolnością i dawnym życiem, z drugiej jednak strony pokazujący miłość matki – taką prawdziwą i bezgraniczną. „Tully” trochę stereotypowo odnosi się również do podziału ról w domu: matka wychowuje dzieci, sprząta i gotuje, a facet dba o ich byt… A może wcale nie tak stereotypowo?

 

Najciekawszą w “Tully” jest jednak lekcja, którą niesie za sobą. Pokazuje do czego zdolna jest nasza psychika, gdy sytuacja nas przerasta. Nie będę jednak zdradzała szczegółów, bo uważam że każda z Was powinna obejrzeć ten film i wyciągnąć z niego własne wnioski. Jedno jest pewne – jest w tym filmie jakaś dziwna magia, pewna konstelacja ogromnego smutku przeplatana małymi radościami. To film o Tobie, o mnie, o każdej z nas… Obejrzyjcie i przekonajcie się same…

 

 

 

What's your reaction?
Interesujące
100%
Pozytywne
0%
Ważne
0%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*