Now Reading
Oddaj mi moje dzieciństwo, czyli o tym co robimy swoim dzieciom
0

 Oddaj mi moje dzieciństwo, czyli o tym co robimy swoim dzieciom

Harówka do 21, permanentne zmęczenie i stres – myślisz, że to będzie tekst o korpoludkach? Nic bardziej mylnego moi drodzy! To tekst o dzieciach (a może to złe słowo?), które tyrają całymi dniami, żeby zaspokoić ego swoich rodziców…

 Oddaj mi moje dzieciństwo, czyli o tym co robimy swoim dzieciom

Przykład 1.

Emilka lat 9. Najpierw prywatne przedszkole na Wilanowie, oczywiście dwujęzyczne, żeby dziecko od najmłodszych lat oswajało się z językiem. Po przedszkolu niania odprowadzała ją na balet, a po balecie na język hiszpański. Emilka w wieku 6 lat wracała do domu o godzinie 19.00. Potem trafiła do prywatnej podstawówki, która szczyci się mianem najbardziej kreatywnej w stolicy. No cóż – szkoła do 16, później lekcje pianina i taniec (bo w balecie jednak się nie sprawdziła). Emilka po powrocie do domu, przed godziną 20.00, musiała jeszcze odrobić lekcje, powtórzyć słówka z języków obcych i coś zjeść. Żeby była jasność w szkole też miała dodatkowe zajęcia. Jej dzień kończył się koło godziny 22.00

 

Przykład 2.

Oliwier lat 11. Zwykłe/państwowe przedszkole, później prywatna szkoła. Rodzice chcąc zapewnić jedynemu synowi wszystko co najlepsze – lepszy start niż mieli oni sami – postanowili mocno zacisnąć pasa i zainwestować wszystkie oszczędności w dziecko. Szkoła do południa, potem 2 x w tygodniu treningi piłki, której notabene Oliwier wcale nie lubi. W razie gdyby okazał się nie być drugim Lewadowskim – Oli dodatkowo uczy się chińskiego, chodzi na judo i basen. Może coś wypali, kto wie (?) Każdy dzień skrupulatnie zaplanowany od godziny 7.00 do godziny 20.00. Potem chłopiec ma czas na dodatkowe „przyjemności”. Czyli jakie? Jedzenie i spanie?

Oddaj mi moje dzieciństwo, czyli o tym co robimy swoim dzieciom 

Mam wymieniać dalej? Te przykłady nie są wyssane z palca, to prawdziwe historie i dzieci, których rodzice ślepo wierzą, że dają im wszystko co najlepsze. Jasne – moje dziecko też chodzi na dodatkowe zajęcia w trakcie pobytu w przedszkolu, ale wraca do domu o godzinie 15.30 i idzie do piaskownicy, bawi się z innymi dziećmi, ogląda bajki… Korzysta z czasu wolnego, bo tak to powinno wyglądać. Oczywiście powinniśmy wspierać nasze dzieci w kształtowaniu ich zamiłowań czy talentów, ale stuknijcie się w łeb do cholery i nie obdzierajcie ich z tego co najcenniejsze i bezpowrotne – ich dzieciństwa!!! Schowajcie swoje chore ambicje w kieszeń i nie róbcie z nich „małych dorosłych” – jeszcze zdążą napracować się wieczorami, w życiu czeka ich jeszcze cała kupa stresu i konieczność udowodniania czegoś innym. Usiądźcie na chwile i zadajcie sobie pytanie: „Czy moje dziecko faktycznie lubi tańczyć/śpiewać/grać w piłkę itp”? Czy są to jego marzenia, czy Wasze?

 

To smutne. Smutne, bo sama wychowałam się w zupełnie innym świecie i pamiętam, że w wieku 7 lat moim największym problemem było znalezienie dobrej kryjówki w trakcie podchodów. Jasne, fajnie było mieć 5 z polaka, ale nie za wszelką cenę… A dziś. Dziś dzieci płacą cenę, która znacznie przewyższa potencjalną nagrodę. Czy warto? Odpowiedzcie sobie sami.

 

 

What's your reaction?
Interesujące
33%
Pozytywne
0%
Ważne
67%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*