Now Reading
Jak przetrwać z dwójką chorych dzieci i nie zwariować?!
0

Jak przetrwać z dwójką chorych dzieci i nie zwariować?!

(Niedziela popołudnie) Mój mąż wzdycha: „Jutro poniedziałek!”. Patrzę na niego z politowaniem i mówię: „Masz dużo pracy?”, na co on opowiada: „Nie. Jutro poniedziałek – idę do pracy i w końcu odpocznę”… Czyli o tym Jak przetrwać z dwójką chorych dzieci i nie zwariować?!

 Jak przetrwać z dwójką chorych dzieci i nie zwariować?!

Wypominam mu to do dziś. Dziwicie się? Dwójka chorych dzieci w domu i prawie 2,5 tygodnia bez kontaktu z prawdziwymi ludźmi (bo Was nie liczę!) i czuję się jak bohaterka Żywych Trupów. W dniu kiedy usłyszałam wyrok: „Gabi ma ospę” otworzyłam butelkę i wina i pomyślałam w duchu: „No to jazda!” Później żałowałam, że skusiłam się na wino zamiast na melisę, bo następnego dnia bolało jak cholera;-) (taki ze mnie „pijak”, że padam po dwóch kieliszkach)! Pierwsze kilka dni były względne – ospa była dla nas łaskawa (obyło się bez gorączki i mało go wysypało), a Leo musiał oswoić się z faktem, że przez najbliższe dni spacerów nie będzie. No nic – damy radę! Zabawy, bajki, rysowanie, kolorowanie, śpiewanie, gotowanie, smarowanie, usypianie, budzenie i tym podobne. Dzień Świstaka! Ich cierpliwość (o mojej już nie wspomnę!) skończyła się około ubiegłego czwartku, kiedy to wyczerpały się im alternatywy i zaczął się bunt. „Ja chcę na śnieg”, „Ja chcę nowy statek, bo w TV widziałem fajniejszy”, „Nie będę znów jadł rosołu” bla bla bla. Dzięki Bogu Leon jeszcze nie gada, bo tego bym już nie zniosła. Pokornie zniosłam jednak fakt, że chęć wyjścia na spacer zakomunikował rzucając we mnie butami!

Jak przetrwać z dwójką chorych dzieci i nie zwariować?!

Reasumując, też mi się dostało – niewerbalnie 😉 I nie chodzi o to, że mam rozwydrzone dzieciaki. Po prostu w pewnym momencie wyczuły moją słabość i zaczęły ją wykorzystywać. Jednocześnie serdecznie pozdrawiam wszystkie koleżanki z którymi udało mi się chwilę pogadać w trakcie przerwy od tego Meksyku (czyt. sikałam) – „Twoje dzieci chorują, bo masz nieprzepracowane procesy…”, „Twoje dzieci chorują, bo odzwierciedlają Twoje emocje bla bla bla”. Nie – moje dzieci chorują, bo ospa to choroba zakaźna i ma ją połowa dzieci w przedszkolu. A jak jesteście takie mądre to zapraszam na ospa party – zobaczymy czy Wasze uporządkowane życia i zen uchroni je przed tym choróbskiem. Zaryzykujecie?;-) Dzizasss, i Wam się dziś dostało! Sorry kochane, ale kiedy do ospy 3 dni temu doszedł nam fluk po pas, kaszel i kolejna wizyta u lekarza z Leo – skończyła mi się cierpliwość….

 Jak przetrwać z dwójką chorych dzieci i nie zwariować?!

Tak więc moje pytanie brzmi: jak Wy to robicie? Jak przetrwać 2-3-4 tygodnie z chorymi dziećmi w domu? Jak nie zwariować? – oto jest pytanie;-) Jeśli do tego jesteś jeszcze pracującą mamą – God bless you! Jeśli pracujesz zdalnie lub prowadzisz własny biznes radzę Ci zainwestować w mocną kawę, bo w ciągu dnia nie popracujesz – zostają więc noce! A ty korpo matko – jesteś dla mnie zagadką i boginią! Jak Ty to ogarniasz pracując np. w takim Mordorze? L4, nianie czy babcia na etacie? Biedna Ty. Biedna ja. Chciałoby się rzec: „ciężki los Matki Polki, oj ciężki”….

 

Jak przetrwać z dwójką chorych dzieci i nie zwariować?!

A teraz do czegoś Wam się przyznam. Podobno z terrorystami się nie negocjuje. Tak robią mądrzy i racjonalni ludzie, ale mam to gdzieś – dziś jestem zdesperowana i zrobię wszystko żeby na chwilę zająć ich uwagę. Robiliśmy sztuczny śnieg z sody i pianki do golenia (nie wiem czy znacie ten sposób, ale jest świetny), ustroiliśmy pseudo choinkę czyt. ich tipi, dałam się wiązać i udawałam złodzieja, a oni rzucali we mnie czym popadnie…aż w końcu kupiłam im chomika. Tak – chomika! Bo Gabi zawsze chciał mieć zwierzątko, a wystarczy mi dójka dzieci i na psa póki co nie mam sił. No i mamy w domu gryzonia, który nazywa się „Kama sweet”. Nie pytajcie co to znaczy, bo nie wiedzą tego nawet najstarsi Indianie – to jakiś dziwny dialekt moich dzieci, który tylko oni rozumieją. AMEN! Najważniejsze, że Gabryś od kilku dni popadł w stan katatonii i jego świat kręci się wokół chomika. A Leon – chyba ma to gdzieś, ale z jednym jest już łatwiej;-)

 

No tak. To się wyżaliłam! I nie mówcie mi, że „chciałaś dzieci, to masz” – litości, też jesteście matkami albo takowe znacie. Matka powinna być zawodem. Cholernie dobrze płatnym! Spróbujcie tylko zanegować!;-) Tymczasem kładę się spać, bo przede mną kolejny ciężki dzień pod znakiem zabaw,o!

 

Oby do poniedziałku….Szybko minie, prawda? No chyba, że Leo się zaraził i zaczniemy „imprezę od początku”. Boże, miej mnie w opiece.

 

Dobrej nocy:-*

 

What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
0%
Ważne
0%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*