Now Reading
Rodzicielstwo to nauka ścisła, do nauki której ksiąg brak
3

Rodzicielstwo to nauka ścisła, do nauki której ksiąg brak

Leo w końcu zasnął. Przeglądam więc internet i przecieram oczy ze zdziwienia… Rodzicielstwo to nauka ścisła, do nauki której ksiąg brak. Mówiąc bardziej dosadnie – zalewa mnie krew kiedy czytam, że pewna para ze Stanów Zjednoczonych z Park Hills, katowała swoje dziecko przez kilka miesięcy! Bezkarnie! Oblewali je substancjami żrącymi i UWAGA – wkładali do mikrofalówki. Potem włączali na kilka sekund. Kur*** mać! Jak można być taki potworami? Na szczęście ich pierwsze dziecko trafiło do adopcji tuż po porodzie, niestety drugie musiało znieść wiele, zanim skatowane trafiło do szpitala i zostało im odebrane. Więzienie? Kara śmierci? Według mnie to za mało…

Rodzicielstwo to nauka ścisła, do nauki której ksiąg brak

Za chwilę kolejny artykuł w kontekście tego, co nam się ostatnio przydarzyło. Matka chcąc ulżyć synowi choremu na ospę, podała mu Ibuprofen, a ten tak obniżył jego odporność, że dziecko trafiło do szpitala z sepsą. Podobnie było u nas, tyle że byłam trochę bardziej świadoma i dałam dziecku paracetamol. Jednak popełniłam błąd, bo go nie zaszczepiłam…

 

Rodzicielstwo to ciężki kawałek chleba. To nie jazda na rowerze, której można się nauczyć. Powiadają, że to kwestia instynktu – jeśli tak, to skąd na świecie taka patologia jak ta rodzina ze Stanów? Myślę, że jednak to coś więcej. To codzienne lekcje pokory, cierpliwości, miłości. To błędy, które popełniamy i nauczki, które często stawiają nas do pionu i przypominają, że nie jesteśmy wszechwiedzący. Wydaje nam się, że jest nam to dane „na zawsze”, a za chwilę przeglądając Facebooka widzimy kolejny apel o pomoc dla umierającego dziecka. „To mnie nie dotyczy”, „Na szczęście moje dziecko jest zdrowe”. Poprzez sytuację z Leo, jadąc do szpitala z podejrzeniem sepsy, która miała rozwinąć się wskutek „głupiej” ospy, po raz kolejny dotarło do mnie, że nie żyjemy w szklanym kloszu. Za chwilę to ja mogłam być jedną z tych mam proszących o pomoc! Albo o modlitwę. Nie piszę tego po to żeby Was straszyć albo wprowadzać nutkę grozy, piszę to, bo jestem jedną z Was – mamą, która kocha swoje dzieci nad życie. Mamą, która czasem popełnia błędy, której też przydarzają się złe rzeczy.

 Rodzicielstwo to nauka ścisła, do nauki której ksiąg brak

Mój tekst to apel o rozwagę. O czujność. Na świecie czyha tyle niebezpieczeństw i nie muszą to być choroby. To źli ludzie, którzy nie powinni być rodzicami, to odwrócenie głowy na 5min, kiedy dziecko połyka baterię i nagle może umrzeć. To brak szczepień, który doprowadził Leo do ostrych powikłań. To brak czasu i zmęczenie, które sprawia, że możemy po prostu nie widzieć pewnych rzeczy… Żyjemy w trudnych czasach i to normalne, że w bycie rodzicem wplątany jest element strachu. Według mnie bycie rodzicem to jedno z najcięższych ról z którym przyszło mi się borykać. To ogromna odpowiedzialność i choćbyśmy przeczytali milion mądrych książek, to nigdy nie dostaniemy jasnej i jednoznacznej odpowiedzi – co warunkuje dobro i szczęście naszego dziecka. To kwestia indywidualna i fajnie byłoby gdyby ktoś w końcu napisał taką „instrukcję obsługi”. Pewnie byłoby nam dużo łatwiej, prawda?

 

Tymczasem wracam do dziecka, bo przed nami jeszcze długa droga zanim wyjdziemy na prostą. Leo powoli się uśmiecha, stan zapalny znika. Jest już w swoim domu i wreszcie czuje się bezpieczny. Ja mniej, bo teraz wiem, że zwykła gorączka może zwiastować kolejne powikłania… Marzę o spokojnych Świętach. I zdrowych. Tylko tyle albo aż tyle. Wam życzę tego samego!

 

What's your reaction?
Interesujące
75%
Pozytywne
25%
Ważne
0%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.
3 Comments
  • A
    19/12/2017 at 22:37

    Szczepienia niestety bardzo czesto powoduja skutki uboczne. Kazde szczepienie powinno byc poprzedzone wieloma badaniami bo jesli dziecko ma w chwili szczepienia oslabiona odporność w wyniku np choroby ktorej objawow na oko jeszcze nie widac – moze sie to skonczyc bardzo zle . Powinna pani wspomniec o tym bo jesli jakis rodzic czytajac to w impulsie pojdzie z dzieckiem na szczepienie a lekarz dodatkowych badan nie zleci by nie narazac nfz na koszty ( bo przeciez powikłania wystepuja rzadko) i wystąpią komplikacje to bedzie pani miala wyrzuty sumienia. Poza tym prisze sie nie obwiniac o losy dziecka. Szczepienie nie daje 100 %pewnosci i nikt nie zagwarantuje ze uchroni od choroby lub zlagodzi jej objaw. Nawet producent tego nie gwarantuje. Nie szczepienie to ryzyko. Szczepienie – rowniez . Dlatego przedstawiajamy obie strony medalu.

  • Re
    20/12/2017 at 05:52

    Dla mni to jest smieszne jak mozna nie szczepic dziecka? Narazac go na takie choroby ktore powoduja ciezki uszczerbek na zdrowiu badz smierc. Co z ciebie za matka???

  • A
    20/12/2017 at 08:56

    Czasami dziecka nie mozna zaszczepic , jest chore, oslabione ….. wtedy szczepienie trzeba odlozyc w czasie bo moze spowosowac wiecej szkody niz pożytku… i wtedy okazuje się ze szczepienie niw pomoglo a zaszkodziło. Przed uzyciem przeczytaj ulotke. Tak samo jak wtedy kiedy podajesz dziecku syrop- czytasz ulotke prawda???

Leave a Response

*