Czytasz właśnie
Sex, wino i taniec do białego rana jako zemsta na własnych dzieciach
1

Sex, wino i taniec do białego rana jako zemsta na własnych dzieciach

Sex, wino i taniec do bialego rana jako zemsta na wlasnych dzieciach

Sex, wino i taniec do białego rana jako zemsta na własnych dzieciach. Taaaaak…obmyśliliśmy dziś z Wojtkiem zemstę na naszych dzieciach. Już za 3 lata (szybko minie, prawda?) odwdzięczymy się za te wszystkie nieprzespane noce i wspólne oglądanie wschodów słońca, czytaj pobudek o 5.30, i zrobimy to samo. Nastawię budzik i nie ma że boli – wstajemy punkt szósta! Heh, jak miło jest pomarzyć…

 

 Sex, wino i taniec do białego rana jako zemsta na własnych dzieciach

Generalnie moje marzenia są bardzo prozaiczne. Przyziemne. Odkąd urodził się Leon jest ich trzy. Notabene, takie same miałam jak Gabi był niemowlakiem 😉

 

  1. Dziś się upiję

  2. Dziś się wylansuję, pomaluję i pójdę spotkać się z przyjaciółmi

  3. Jak już wrócę, będę uprawiała dziki sex z mężem (tak – z moim mężem;))

 Sex, wino i taniec do białego rana jako zemsta na własnych dzieciach

Rzeczywistość:

 

  1. Zazwyczaj gasnę jak usypiam Gabiego, a jak już uda mi się przetrwać kryzys 21.00, to idę do lodówki, nalewam kieliszek wina i zasypiam z nim w ręku na kanapie, oglądając jakieś durnoty na TTV. O! A później budzę się rozgoryczona w nadziei, że kiedyś jeszcze przypomnę sobie smak kaca i przytulania się do muszli klozetowej nad ranem. Serio! Nie tęsknicie czasem za tym swoistym stanem upojenia alkoholowego i robienia głupot? Totalną abrakadabrą czaszki? Za pobudką w stylu: „O cholera, gdzie ja wczoraj byłam, gdzie są moje majtki i do kogo znów pisałam całą noc”? 🙂
  2. Jeśli już jestem poważnie zdeterminowana, to zazwyczaj dzieje się to po tym jednym kieliszku. „Dziś jest ten dzień! Bye bye dresy, hello sexi szpilki”. Potem znów dopada mnie rzeczywistość: okazuje się, że muszę wcisnąć się w gacie rodem z Bridget Jones, wszystko mnie ściska, zakładam ukochane szpilki, ale zamiast kopertówki pakuję torbę/worek i baletki na zmianę (bo znając życie po godzinie nabawię się odcisków). UWAGA – Raz nawet wyszłam! Spotkałam się z przyjaciółmi i mieliśmy polansować się po mieście „jak za starych dobrych czasów”. Miałam tańczyć na barze, machać blond lokami i wrócić do domu nad ranem. Okazało się, że po dwóch drinkach było mi niedobrze, średnia wieku w klubie to 17 lat, a ja jestem głodna! I stara! Wróciłam do domu przed 24 i wstąpiłam na Statoil po hot-doga. Przynajmniej się najadłam,o!
  3. Z tym dzikim sexem bywa różnie. Bo albo śpię albo nie mam czasu wybrać się do ginekologa po antykoncepcję, albo przypominam sobie, że nie ogoliłam nóg (i nie tylko nóg!) albo coś….Zawsze coś. O sexie w ciągu dnia można sobie tylko pomarzyć, bo potwory zawsze są w gotowości. W nocy trzeba być cicho, bo za ścianą śpi Leon, bo boli Cię głowa, bo on akurat jest w delegacji, bo…bo…bo… Tak, takie życie moje drogie 😉

 

Jak to mawia moja przyjaciółka: „Life is brutal”. No tak jest. Tak bywa! Dlatego ja trzymam się nieco innej maksymy: „Oprócz marzeń warto mieć papierosy” (Tak – mama w formie też człowiek) Miłego dnia dziewczyny, nie rezygnujcie z marzeń: ”może dziś jest TEN dzień”😉

 

Jak to oceniasz?
Interesujące
13%
Pozytywne
40%
Ważne
0%
Zaskakujące
7%
Niezbędne
20%
Trudne
13%
Łatwe
7%
Informacje o autorze
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.
1 Komentarz(y)

Zostaw odpowiedź

*