Po porodzie
Now Reading
Taka miłość się nie(?) zdarza!
1

Taka miłość się nie(?) zdarza!

Kiedyś mój przyjaciel powiedział mi, że człowiek skonstruowany jest tak, że w swoim życiu może przeżyć tylko trzy miłości. Bo przecież miłość to nie tylko stan ducha, ale również kaskada zmian fizjologicznych – mieszanka endorfin, dopaminy, ale też poczucie tęsknoty, czasem strach. Miłość jest chyba najpotężniejszym uczuciem, więc nie dziwi mnie, że wytrzymałość naszego organizmu ma swoje granice. Jeśli jednak jest w tym odrobina prawdy, to mam przerąbane. Serio! Bo zakochałam się już 3 razy. Czy to oznacza, że kolejny raz byłby dla mnie wstrząsem? Czy istnieje limit na miłość? Aż boję się pomyśleć…783902_33890360

Z pierwszą miłością jest tak, że człowiek jest jeszcze głupi i infantylny. Zazwyczaj! Jesteś jak na rauszu, fizjologicznie objawy zakochania mogą przypominać nawet symptomy chorób, zaburzeń emocjonalnych czy działania niektórych środków psychoaktywnych. Targają tobą przeróżne emocje – od szczęścia, po silne wzruszenia czy strach. Boisz się, ale z drugiej strony patrzysz na świat przez różowe okulary. Jesteś jeszcze niedojrzały, raczkujesz…analizujesz każdy swój ruch, gest, słowo. Myślisz czy jesteś wystarczająco dobra/y, czasem pojawia się nawet poczucie uzależnienia, złość. Jedno jest pewne – pierwsza miłość jest burzliwa i uczy nas sztuki kochania i współżycia z drugą osobą.

Z kolejną jest już łatwiej. Jesteś dojrzalsza/y, stawiasz na partnerstwo i wzajemny szacunek. Kochasz, ale nie zapominasz w tym wszystkim o sobie. To nazywa się chyba zdrowym egoizmem, prawda? Budujecie swój związek na prawdziwych fundamentach. Owszem, emocje potrafią dawać się we znaki, ale dostałaś/eś już lekcję życia i potrafisz nazywać emocje po imieniu. Mówisz: „pragnę”, „boję się”, „zostań”, a on/a powtarza… Dorastacie do bycia ze sobą, ale ten związek nie przypomina już chorej symbiozy. Zaczynacie współgrać i cieszyć się sobą. Tak po prostu…

Etap pierwszej miłości mam już za sobą. Nawet dwukrotnie. Jak? Myślicie, że tak nie można? Można.

Moją pierwszą miłość przeżyłam na początku studiów.

Druga pierwsza miłość nazywa się Gabryś.

Ta dojrzała Leoś.

Ten tekst nie odnosi się tylko do typowego damsko-męskiego związku. Jest też aluzją do miłości, którą matka darzy swoje dzieci. Przynajmniej ja tak mam. Jako że niedawno znów zostałam mamą, zebrało mnie na mnóstwo refleksji. Uświadomiłam sobie, że do macierzyństwa też trzeba dorosnąć. Przy Gabrysiu sama zachowywałam się jak dziecko we mgle, targały mną przeróżne, silne emocje – euforia, strach, często złość. Byłam przytłoczona, często panikowałam i nie byłam sobą. Dziś, gdy pojawił się Leoś, wiem czym naprawdę są uroki macierzyństwa. Zaczęliśmy ze sobą współgrać, zawarliśmy cichy pakt w którym oboje dajemy sobie lekcje cierpliwości i miłości. Dziś cieszy mnie karmienie piersią, bliskość…już nie boję się jego płaczu czy nieprzespanych nocy. Dojrzałam. Nauczyłam się cieszyć, a dzięki temu i on jest szczęśliwym dzieckiem. Nie zrozumcie mnie źle, Gabrysia kochałam ponad wszystko, ale głupią, trochę ślepą miłością. Dopiero teraz zrozumiałam, że podobnie jak w związkach do takiej miłości potrzeba spokoju, szacunku i zrozumienia. Przez pierwsze tygodnie byłam przerażona, bałam się, że znów czekają mnie kolki, płacz i odliczanie godzin, kiedy mój mąż wróci z pracy. Okazało się, że z Leo jest nam razem dobrze. Tak po prostu. Oprócz tego, że go kocham, najzwyczajniej lubię spędzać z nim czas i staram się czerpać z tej relacji jak najwięcej siły i optymizmu.

Jeśli więc życie postanowi spłatać mi figla i zakocham się jeszcze raz, mój organizm może tego nie wytrzymać. A może znowu się zaskoczę?! Może jestem silniejsza niż mi się wydaje i po prostu dorosłam…

What's your reaction?
Zaskakujące
33%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.
1 Comments

Leave a Response

*