Now Reading
Tego dnia… w łóżku
0

Tego dnia… w łóżku

Tego dnia... w lozkuWchodzę do pokoju, w którym dziś wszystko powinno stać się jasne. Gadamy. Bez alkoholu. Muszę wracać. Nie zostanę na noc. Opowiadamy o sobie. Dużo już zostało powiedziane w rozmowach telefonicznych. Uzupełniamy jakieś szczegóły. Nie chodzi o to. Chodzi o to, że znowu można się dotknąć. Jest określenie: „ręce, które leczą”. Mnie leczą Jego ręce. Dotyk, za którym tęskniłam całe wieki, którego nikt nie umiał zastąpić. Lądujemy w łóżku. Nie chodziło o seks? Nie ma seksu. Nie mogę. Nie potrafię. Rozbieram się i ubieram kilka razy. Tak bardzo chcę … On pierwszy raz ma wyraz twarzy typowego faceta, który miał podstawy liczyć na „rozwój sytuacji”, a teraz już wie, że nic się nie wydarzy. W sumie nic nowego. Dwadzieścia lat temu pierwsze godziny naszej znajomości też spędziliśmy w łóżku. Od tego miejsca (łóżka) ona się, w zasadzie, zaczęła. I wtedy też nic się nie wydarzylo (a zaczęło się wszystko). Gadaliśmy. Na zawsze zapamiętam słowa, które do mnie wtedy powiedział: „przytul się, bo ja się ciebie boję bardziej, niż ty mnie”. Patrząc na to, co się później z nami działo, miałeś, facet, podstawy, żeby się bać.

Część pierwszą znajdziesz tutaj, część drugą tutaj.

What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
0%
Ważne
0%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
About The Author
Joanna Niesluchowska
Joanna Niesluchowska

Leave a Response

*