Now Reading
Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem – jak zostać psychomatką
0

Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściemZdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem -jak zostać psychomatką

 

Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem – jak zostać psychomatką. Bycie mamą to po prostu bycie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Bycie lekarzem, sprzątaczką, opoką, autorytetem… Jeśli zatracisz się w tym jak ja, możesz powoli przestać być sobą i sprowadzić się jedynie do roli mamy, a uwierz mi – to niezdrowe! Wczoraj rozmawiałam przez telefon ze swoją teściową, która zarzuciła mi (w dobrej wierze rzecz jasna), że przesadzam i staram się być dla swoich dzieci na 400%. Bo dom musi być posprzątany, dzieci muszą być nakarmione, nakremowane, szczęśliwe, a moja uwaga ma się skupiać tylko na nich! Bla bla bla… Bo Gabryś nie może jęczeć, a Leo płakać. Bo wydanie jakichkolwiek dźwięków, innych niż okrzyki radości, to dowód, że jestem złą matką... Ale czy na pewno?

Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem jak zostać psychomatką

Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka, której obecność i podejście do macierzyństwa dały mi dużo do myślenia. Jest mamą trójki dzieci, w tym niemowlaka. Na pytanie jak poradziła sobie z wysłaniem najstarszego do przedszkola i czy było jej ciężko, odrzekła sarkastycznie, że tak bardzo chciało jej się wyjść na kawę, że zacisnęła zęby i go oddała. Najpierw się śmiałam, ale później zaczęłam o tym myśleć… Czy nie jestem taką matką świruską, której całe życie kręci się wokół dzieci? Dlaczego moja siostra może jechać do SPA albo wyjechać na dwa dni żeby spotkać się z przyjaciółmi, a mnie wiecznie dręczą wyrzuty sumienia? Czy to zdrowe? Może to ze mną jest coś nie tak? Dlaczego moje małżeństwo też kręci się wokół dzieci? Ba, wiem co powiedziałby teraz Wojtek: „Bo chodzisz spać razem z nimi, więc nie mamy czasu dla siebie”. Fakt. Ześwirowałam. Przeginam. Muszę się zresetować… Wczoraj obejrzałam filmik Karoli i zdałam sobie sprawę z tego, że żeby mieć szczęśliwe dzieci sama muszę zawalczyć o swoje szczęście. Muszę czasem pomyśleć o sobie. Moje dzieci nie przeżyją traumy jeśli któregoś dnia to ich ojciec wykona wieczorny rytuał i utuli je do snu, żebym mogła wyjść z koleżankami, iść do kina albo na zakupy. Nie będę też złą matką jeśli posłucham Bianki i pójdę z nią na siłownię, bo nie dość że odreaguję, to zadbam też o siebie. Bo przecież muszę mieć siły żeby dbać o swoje dzieci… To nie grzech, że mam Mamę w Formie i może powinnam wyjść zza tej zasłony dymnej i przyznać, że moja forma jest jedną wielką kupą – tak samo jak tą, którą dziś zmieniałam Leonowi;-) Nie dam już rady być idealną matką, perfekcyjną panią domu, kochanką i kobietą niezależną. Muszę gdzieś odpuścić…chociaż trochę, bo czuję że jakiś wampir wysysa moje siły. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tym wampirem jestem ja sama. I moje chore ambicje! Ostatnio przeczytałam, że brudne dzieci to szczęśliwe dzieci, bałagan na podłodze to znak, że maluchy świetnie się bawią, a pranie na kanapie, że chodzimy w czystych ubraniach. Może o to w tym wszystkim chodzi. Żeby czasem trochę odpuścić, pozwolić sobie na chwilę słabości, chwilę dla siebie. Może lepiej mieć czasem brudne naczynia, a ten czas poświęcić na książkę albo spacer. Chrzanić to! Albo napić się wina, odpalić szpilki i zamienić zaplamione dresy na kieckę:) Ja mam taki zamiar. Bo żeby kochać swoje dzieci, muszę kochać siebie. Muszę mieć czas dla siebie i przestać dążyć do perfekcji. Niedawno pisałam Wam recenzję złych mamusiek i wydawało mi się hardcorem, że daję dzieciom pizzę! Zapomniałam jednak, że te „złe mamuśki” potrafiły też wyrwać się z domu i zrobić coś dla siebie – oto clue całego „macierzyństwa” – nauczyć swoje dzieci zdrowego egoizmu. W tym wszystkim jestem też ja – Dagmara. Też mam swoje potrzeby. Ja też się liczę. Może akurat mi się nie chce. Może mam gorszy dzień. Albo lepszy… Tak, napiję się dziś wina, zaproszę znajomych i położę dzieci BEZ KĄPANIA:) Kto wie, może odkurzę też swoje czarne szpilki 😉

Przeczytaj także Carpe diem Matko Polko!

What's your reaction?
Zaskakujące
0%
Trudne
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*