Now Reading
„Zginęło mi dziecko”, czyli historia przez którą nie mogę spać po nocach
0

„Zginęło mi dziecko”, czyli historia przez którą nie mogę spać po nocach

Historia z życia wzięta….

Godzina 9.00 – jesteśmy na placu zabaw z Leo. Świeci słońce, bawimy się w piasku. Nagle widzę kobietę, która biegnie do nas i pyta czy nie widziałam chłopca na rowerku. „Bo mi zginął” – usłyszałam łamaną polszczyzną. Jak to zginął? Nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi, bo oddaliła się w pośpiechu. Byłam zdezorientowana. Mieszkamy na chronionym osiedlu. Jak to zginęło jej dziecko? Czy jest nianią? Czy jest Polką? Ile lat ma dziecko? Uciekło jej? Straciła go z oczu? Kurcze, znam większość dzieci z placu zabaw – co się dzieje???

 „Zginęło mi dziecko”, czyli historia przez którą nie mogę spać po nocach

Zgarnęłam Leo i poszliśmy na spacer. Widziałam ją w oddali jak biega i krzyczy. Podeszłam do ochrony i pytam: „co się dzieje?”, „czy jakoś pomóc, kim jest ta kobieta?” I nagle okazało się, że kobieta (pani z Ukrainy) jest matką dwóch chłopców. Ten, który zginął ma 4 lub 5 lat, „ale to normalne, oni ciągle gdzieś jej giną”. Dowiaduję się, że wiecznie włóczą się po parkingu nocą, sami jeżdżą windą, znikają, a matka puszcza ich „ w samopas”. No żesz ku**wa! Serio? To dziecko ma tyle samo co mój Gabi! Czy byłabym wstanie puścić go samego żeby pałętał się osiedlu? NIE! Czy pozwoliłabym mu łazić po garażu pełnym samochodów? NIE!

 

NIE! NIE! NIE!

 

Słyszę, że ta Pani tak ma. Że ciężko pracuje, że jest jej ciężko. Że może to „taki typ wychowania”, że nie jest stąd i nie ma pomocy. Słucham? To idiotyzm i totalny brak wobrazni. To bycie nieodpowiedzialnym rodzicem. To patologia. Wybaczcie, ale tak właśnie uważam.

 „Zginęło mi dziecko”, czyli historia przez którą nie mogę spać po nocach

Dzwonię do Wojtka i zbulwersowana krzyczę, że powinni do niej wezwać opiekę społeczną. A co jeśli dziecko wpadnie pod samochód? Tak – nawet po osiedlu strzeżonym jeżdżą czasem samochody. A co jeśli ktoś otworzy furtkę i dziecko ucieknie? A co jeśli obok będzie kręcił się jakiś pedofil? Jeśli go porwą? Nie fantazjuje. Stwierdzam fakty. Wiem, że ciężko samotnie wychować dzieci w obcym kraju, że może wydają się być samodzielni, ale na litość boską – to jeszcze dzieci! Dzieci nieświadome zagrożeń, dzieci które potrzebują matki.

 

Jestem rozbita. I cieszę się, że nie spotkałam już tej kobiety po tym co usłyszałam. Może powiecie, że jestem niereformowalna i zbyt emocjonalna, ale dałabym w ryja. Dosłownie! Nie słuchałabym wyjaśnień. Jasne – dzieci uciekają, potrafią się zgubić, wszystko się może zdarzyć, ale nie godzę się na zaniedbywanie dzieci…

 

Nie jestem rozbita, jestem wkurzona. Może po prostu nie każda kobieta powinna być matką…

 

What's your reaction?
Interesujące
0%
Pozytywne
0%
Ważne
0%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
100%
Łatwe
0%
About The Author
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Leave a Response

*