Czytasz właśnie
Żyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek? Część 2.
1


Żyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek? Część 2.

18946969_10210840592385467_638710655_oJeszcze żaden mój tekst nie wzbudził tyle kontrowersji. Części z Was bardzo się podobał, od innych dostało mi się „za swoje”;-) Podobno tylko winny się tłumaczy, więc może i nie powinnam, ale skoro usłyszałam tyle tak różnych, rozbieżnych informacji, postanowiłam pokrótce wyjaśnić swoje stanowisko.

 

Nigdy nie napisałam, że powinno się paść dzieci słodyczami na śniadanie, obiad i kolację. Nie napisałam też żeby puszczać 4-letnie dziecko samotnie na piaskownicę. Tym bardziej nie zachęcałam nikogo do palenia przy dzieciach albo bagatelizowania stanu ich zdrowia. Jeśli zdołałyście trochę mnie poznać, wiecie że sama zaliczam się do świrusek – zazwyczaj dmucham na zimne, mało tego – mam nawet ksywę „tata Nemo”. Ten tekst nacechowany był sarkazmem i autoironią, chciałam tylko zwrócić Wam uwagę na to, że nam – współczesnym mamom żyje się coraz ciężej. Tak – jesteśmy bardziej świadome, tak – mamy większe możliwości niż kiedyś, ale z drugiej strony zewsząd bombardowane jesteśmy idealnym (?) stereotypem Matki Polki. Matki, która zawsze ma czyste, uśmiechnięte dzieci. Matki w pełnym make-upie, idealnej żony i kochanki, takiej która nie wiedzieć w jaki sposób, czeka z ciepłym, ekologicznym obiadem w domu, robiąc jednocześnie karierę i będąc szczęśliwa. Czy naprawdę tak chcesz żyć? Dążąc do z góry narzuconych kanonów? Ja nie. Moja mama była bardziej radosna i pogodna. Nie miała tyle na głowie. Owszem, borykała się z tetrami i Milupą z Pewexu, ale wychowywała nas intuicyjnie, nie trzymała się podręczników. Nie bała się iść na prywatkę i położyć nas bez mycia, bo zawali się świat. Nie bała się, że jak przed snem najem się miśków i raz nie umyję zębów, to wszystkie mi wypadną. Starała się zachować umiar i zdrowy rozsądek, choć kochała nas nad życie. Potrafiła odmówić sobie przyjemności żebyśmy miały nową Barbie, ale potrafiła też pójść do ciucha i kupić nam używane ubrania, bo miała do tego „oko” – zawsze znajdowała „perełki”. Paliła jak smok, ale będąc w ciąży jednego dnia rzuciła fajki, bo wiedziała, że to może nam zaszkodzić. Była normalną mamą, taką jaką i ja chciałabym być… Taką z wadami i całą gamą zalet.

 18946888_10210840581905205_445377119_o

Jeśli nadal nie rozumiesz tego co próbuję Wam powiedzieć, to chyba odbieramy na innych falach;-) Wydaje mi się, że przekaz jest jasny. Słuchaj swojego serca i postępuj w zgodzie ze sobą, a wychowasz fajne i radosne dziecko. Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko:) Nie dajmy się zwariować. Tyle w temacie!

 

W związku z całym tym zamieszaniem, jutro o 12.00 spotykamy się z psycholog dziecięcą i pogadamy na ten właśnie temat. Jeśli jesteście ciekawe jej stanowiska, oglądajcie transmisję na żywo na naszym Facebooku. Jeśli nie uda Wam się być z nami, nic straconego – wywiad opublikujemy też na stronie. Niemniej jednak zapraszamy do dyskusji, bądźcie z nami jutro k 12.00. Dobrej nocy mamuśki:-*

 

Jak to oceniasz?
Interesujące
33%
Pozytywne
50%
Ważne
17%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
0%
Trudne
0%
Łatwe
0%
Informacje o autorze
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.
1 Komentarz(y)
  • Magdalena
    06/06/2017 at 17:57

    Ja myślę podobnie więc napewno jestem w tym samym wariatkowie 🙂 wyznaje zasadę brudne to szczęśliwe 🙂

Zostaw odpowiedź


*