Czytasz właśnie
Żyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek?!
15

Żyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek?!

 

Zyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek?!Żyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek?! Kilka tygodni temu miałam okazję pogadać z koleżanką (pozdrawiam Ula, dziękuję za inspirację!) o pewnym zjawisku, które coraz częściej obserwuję wśród swoich „dzieciatych” znajomych. I u siebie. Wyjątkowo zacznę od puenty, a więc – żyjemy w pochrzanionych czasach. Może inaczej – jesteśmy przewrażliwione, ześwirowane i nienormalne. Przynajmniej część z nas! Chcesz wiedzieć dlaczego? Teraz rozwinięcie… 🙂

Żyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek?! 

Pamiętasz jak byłaś dzieckiem i Twoi rodzice chodzili na prywatki, robili imprezy w domu do bladego świtu, a Ty zasypiałaś na kupie z dziećmi znajomych? Ja pamiętam. Pamiętam, że moi rodzice palili w domu, wieszali nam klucz na szyi i zamiast w wieku 5 lat prowadzać nas na dodatkowy angielski czy francuski, do ciemnej nocy biegałyśmy po podwórku i grałyśmy w podchody, skakałyśmy po drzewach, po prostu dobrze się bawiłyśmy. Większość z nas jadła obiady na stołówkach szkolnych, choć raz w życiu najadła się piachu z piaskownicy, a na zapalenie oskrzeli stawiano nam bańki.

 

Żyjemy w pochrzanionych czasach, czyli pokolenie matek wariatek?!

Nasi rodzice byli bardziej wyluzowani, normalni…I wcale nie chodzi o to, że mniej świadomi. Po prostu wydaje mi się, że świat i czasy w których dziś żyjemy, wywierają na nas taką presję, że powoli świrujemy. Większość moich znajomych nie wychodzi z domu po 19, bo ich dzieci mają swój rytuał kąpania: muszą być nasmarowane specjalnym kremem dla atopowej skóry (bambino dawno poszło w odstawkę!), przeczytać książkę przed snem i iść grzecznie spać o 20. Bo dziecko przed snem musi się wyciszyć, żadnego TV i szaleństw! Ot co! Rano śniadanko z ekologicznych płatków i wyciskany soczek. Zero cukru! Później przedszkole/szkoła, zajęcia dodatkowe i robi się 18 albo 19. Jak zdarzy się cud, to dziecko pójdzie gdzieś z rodzicami, ale uwaga – piach odpada bo zarazki, kulki tym bardziej bo to już pewne pneumokoki, na dwór samo nie wyjdzie, bo na 100% je porwą albo nie daj Bóg się przewróci i zedrze kolano! Więc wybieramy bezpieczniejszą opcję – tablet albo TV na 20 min przed kąpaniem. Przecież trzymasz się książkowego rytuału – wyciszenie dopiero przed snem,prawda?! Kiedyś dzieci trafiały do żłobków albo wychowywali je dziadkowie, nie było wokół tego wielkiego „halo”. Dziś – biedne Matki Polki umartwiają się godzinami, pytając się w duchu: „czy mam prawo wrócić do pracy, robić karierę?”, „przecież on ma dopiero 2 lata” bla bla bla… Nie wspomnę już o świętym karmieniu piersią! Spróbuj się tylko przyznać, że nie karmisz piersią – z góry przypną ci szkarłatną literę i ukamieniują wzrokiem. Oczywiście – wszystkie wiemy, że jest to najlepsze dla Twojego dziecka, podobnie jak witamina D, probiotyki, nawilżacz powietrza i milion innych rzeczy. Co z tego, że sama wychowałaś się na tetrach i bez żadnych witamin? Żyjesz? Żyjesz! I chyba masz się całkiem dobrze, prawda?

 

Wracając do sedna, puenta jest prosta. Trochę nas pochrzaniło Drogie Mamy! Tak, mamy już większą wiedzę niż 20 lat temu, ale dałyśmy się zagonić w kozi róg – często wychowujemy sierotki i gapcie, zamiast zdrowe, brudne i szczęśliwe dzieci. Wiem, bo sama jestem jedną z nich i z tęsknotą wspominam czasy swojego dzieciństwa, kiedy to wszystko było prostsze. Bardziej beztroskie. To było prawdziwe dzieciństwo! To tylko moje zdanie, ale oczywiście nie musicie się zgadzać… Tak czy siak więcej luzu kochane, myślę że pomożesz tym sobie i swoim dzieciom!

 

Jak to oceniasz?
Interesujące
6%
Pozytywne
83%
Ważne
5%
Zaskakujące
0%
Niezbędne
2%
Trudne
1%
Łatwe
3%
Informacje o autorze
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska
Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka,w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.
15 Komentarz(y)
  • lożka
    30/05/2017 at 01:15

    Jestem z tego pokolenia co niby „ma się dobrze, prawda?”. Ja i wiekszosc moich rowiesnikow oddalibysmy wszystko, by od dziecka nas uczono poprawnej higienicznego stylu zycia, zdrowego odzywiania i przy nas ani nie pito alkoholu i nie palono papierochów.

  • MamaP
    30/05/2017 at 09:30

    Więcej luzu – okej, ale też bez przesady 😉 Tłumaczę babciom, czy starszemu pokoleniu czemu nie mogą dać mojej 10 miesięcznej córce klusek z osolonej wody, że są z solą, a dzieci do roku nie mogą jej jeść bo nerki itd i słyszę, że „a moi wszyscy jedli normalnie pomidorową od 6 miesiąca”. Trzymam język za zębami, żeby nie powiedzieć im „to popatrzcie jakie ci „wasi” mają teraz problemy z odżywianiem. Reasumując: mając tę wiedzę którą mamy, nie krzywdźmy dzieci tym paleniem, cukrem i złym przykładem. Nie popadanie w paranoję niech objawia się okazjonalnymi odstępstwami, a nie nie zwracaniem uwagi na to czego można uniknąć. Szczęśliwe dzieciństwo nie musi się równać utracie zdrowia – zwłaszcza w naszych czasach, kiedy jakość jedzenia jest jednak sporo gorsza 😉 P.S. Moje dziecko jadło już piach i różności z podłogi, ale cukru twardo nie daję – w końcu jedzenia tych pierwszych jakoś się oduczy, z cukrem będzie gorzej… 😀

  • 30/05/2017 at 10:01

    Uważam, że we wszystkim należy zachować umiar. I z byciem przewrażliwionym i wyluzowanym. Mam 2 chlopcow – 5 latka i 2,5 latka. O ile ze starszym mieliśmy flow i mało zmartwień, o tyle młodszy i jego brak odporności dała nam do wiwatu. Nadal wyjeżdzamy, pracujemy, mamy zwierzęta, ale np. do lekarza chodzimy co miesiąc i np. cały czas daje im probiotyki, wit D, odrobaczamy sie… Lubie kiedy moje dzieci sa zdrowe, czyste. Bawimy sie w piaskownicy, ale ręce myjemy po każdym wyjściu na dwór.
    Efekt? Szczęśliwe, zdrowe i czyste dzieci bez katarków „przedszkolnych”.

  • Monika....
    30/05/2017 at 11:43

    Tez jestem z tego pokolenia co to na się dobrze i żyje.
    Szkoda, ze nam niedoczynność tarczycy, Hashimoto , insulinoopornosci i ogromna nadwagę. Tak jadłam cukier bez ograniczeń lazilam po drzewach a babcie wciskamy we mnie obiadki codziennie. Tak się mną cudownie opiekowała, ze łącznie jadłam 3 obiady dziennie bo nie słuchały ze jestem już po obiedzie w domu. Tak żyje. Ale nie mam się dobrze….

  • 30/05/2017 at 11:59

    Cos jest na rzeczy. Ale trzeba wyposrodkowac. Skrajnosci nie sa dobre… Kiedys byla mniejsza swiadomosc – nie u kazdego ale jednak edukacja dopiero nasze pokolenie (30) doglebnie dogonila i …przegonila.
    Dzis jest wiecej wszystkiego a mniej czasu. Jest tez mniej wspominanych podworek, brak trzepakow itd.
    Czasy sie zmienily ale i ludzie. Nie cofniemy tych zmian. Mozna „wziac” z nich co dobre i zmieszac z tym co lepsze dzis.
    Ja jestem produktem szczesliwego dziecinstwa ale zaluje ze nie moglam ksztaltowac swoich talentow tak jak bym chciala… moze dzis bylabym tancerka, aktorka, gimnastyczka, piosenkarka i itd. A nade wszystko zaluje ze nie uczono mnie jezykow…
    Owszem – bylam beztroska i radosna ale wiele mi to nie dalo…

  • Marta
    30/05/2017 at 12:23

    Mam dwójkę dzieci w wieku 6 i 7 lat i już rozterki typu czy możemy iść w kulki czy do piaskownicy mam dawno za sobą. Podejmuję decyzję samodzielnie, inni podejmują podobne lub inne i nic mi do tego. Żyję jak lubię, cieszę się, gdy mogę wspierać rozwój dzieci, ale nie zapominam o sobie, dzieci gdy trzeba zostawię u babci/koleżanki by pobalować.
    W obecnych czasach największą wartość ma czas – więc nie rwę włosów z głowy, gdy na obiad jest tylko jedno danie tudzież gdy mieszkanie jest w stanie chaosu (norma). Jesteśmy tu i teraz. Dla siebie, nie dla rzeczy. Jedyne, co mogę dzieciom dać tak naprawdę to czas i wspomnienia.

  • Kasia
    30/05/2017 at 14:08

    Tak zyje ale msm nadczynność tarczycy haszi wysoki cukier, pamietam żarłam tyle słodyczy ze zęby miałam czarne, nie tego chce dla swojego dziecka mam wieksza wiedzę, i skorzystam z niej nie popadając w paranoje.

  • Kasia
    31/05/2017 at 09:30

    No co za glupoty. Palenie w domu to wiecej luzu? Znam osobe po 30 ktora odczuwa dotkliwie tefo skutki. Podobnie odzywianie niezdrowymi slodyczmi. Otylosc, nadwaga. I gdzie te matki wariatki? Moje dzieci bawia sie w piachu, chodza na kulki. A cale pololudnia po szkole spedzaja na powietrzu. Nie chodza w maju w czapkach na uszy. A przeziebienia nie lecze antybiotykami. A tak robily nasze mamy! A co do porwan? Tak boje sie, ze porwa mi dziecko, bo mieszkam w milionowym miescie i to sie dzieje na porzadku dziennym. Ja mieszkalam w malej polskiej wsi. To jest kolosalna roznica. Zawsze mam dzieci w zasiegu wzroku jak wychodzimy w domu. Nie widze w tym zadnego wariactwa.

  • taaaa
    31/05/2017 at 10:54

    To pal przy dzieciach, na wakacjach serwuj im zupki chinskie i kąp je raz w tygodniu , najlepiej w jednej wodzie bo przecież kiedyś się tak robiło…. niech jeżdżą bez fotelików , albo całe dnie latają samopas… Droga wolna… ja wolę świrować i rozwijać zainteresowania mojego dziecka , co wiąże się z tym , że ma możliwość rozwijania swoich pasji…. Ja znam takie hodowane dzieci… maja po 12 lat i wadę wymowy bo przecież „wyrosną” , są otyłe bo przecież serwowanie dzieciom śmieci to „kiedyś się tak nie wydziwiało” na żadne zajęcia nie chodzą bo przecież „po co’ , ale ze takie czasy są , że dostęp do technologii to z kluczem na szyi wracają do domu i dokąd nie wrócą rodzice ok 18-19 siedzą i grają na xboxie….

  • Karolina
    31/05/2017 at 11:58

    Nie znoszę stwierdzenia: „żyjesz? Żyjesz.” To po co to wszystko zmieniać? A No po to, ze kiedyś ludzie nie mieli tyle wiedzy. Skoro coś może być lepsze dla naszej pociechy to dlaczego tego nie zastosować? Nie mówię tutaj żeby wariować na tym punkcie ale jestem za tym żeby mamy były bardziej świadome niż kiedyś. To nie zbrodnia. Teraz jak tylko któraś powie, ze dzisiaj już nie robi sie tego czy tego tak jak kiedyś to od razu dostaje miano matki wariatki. Bezsens.

  • 31/05/2017 at 20:12

    powodzenia młode mamusie …….. babcia

  • 01/06/2017 at 10:59

    Święte Słowa, ja się zgadzam w 100%, choć już nie raz zostałam „ukamienowana” za moje poglądy. Nie dajmy się ze świrować, szczęśliwi, spokojni rodzice, to szczęsliwe dziecko , które ma szczęśliwe dzieciństwo i to właśnie w tym wszystkim najważniejsze. Dzisiejszy świat to marketing, z każdej strony atakuje nieświadomych konsumentów informacjami co najlepsze dla Dzieci i tak ofiery tego marketingu dają się ześwirować. Ja nie z tym prądem, ważne bezpieczeństwo, zdrowie i spokój, ale ześwirować się nie dam, trochę luzu, zero jadu, robię krok wstecz przy atakach szalonych przewrażliwionych i dobrze mi z tym. 🙂

  • Karola
    05/06/2017 at 09:19

    Trochę tak trochę nie. Czasy się zmieniły, 20 lat temu nie było setek blogerek, które przekazywały reszcie jak ma wychowywać swoje dzieci. Trochę jest to irytujące jak wiele osób próbuje nam narzucić pewne zachowania i schematy poprzez liczne artykuły i wpisy na blogach, i przy okazji przemycić mnóstwo reklam oraz rekomendacji od swoich sponsorów. Dlaczego uważam, że narzucić? Bo przewija się przez nie myśl „Jak tak robisz, to robisz źle”. Jeśli komuś odpowiada tryb kładzenia dziecka spać o 19:00 i wyciszania go książka i ta metoda mu odpowiada to ma do tego pełne prawo. Jeśli ktoś prowadzi całkiem inny tryb życia to też super. Przestańmy się nawzajem krytykować i uważać, że tylko nasze zdanie jest słuszne.

  • Alice
    19/07/2017 at 00:13

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą 😉 Matki wariatki dały popis w komentarzach…

Zostaw odpowiedź

*