Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

Mama w formie, a właściwie mamy w formie, to my. To także każda kobieta, obecna czy przyszła mama. Kim jesteśmy i co jest naszą misją? Mama w formie to nie tylko poradnik jak ćwiczyć czy jeść zdrowo by być fit, to suma naszych doświadczeń́, jak żyć z dziećmi, pracą, obowiązkami, mężem i nie dać się zwariować w tym zabieganym świecie.

Padłaś? Powstań! Popraw koronę i idź do przodu!

zaczynam od nowaZnam ją od dawna. Dziś opowiem Wam właśnie o niej, bo jest dla mnie źródłem inspiracji. Podziwiam ją jako mamę i kobietę. Jej historia nie jest usłana różami, ale patrząc na nią utwierdzam się w przekonaniu, że w życiu trzeba postępować w zgodzie z samą sobą. Słuchać siebie. Szukać pewnego rodzaju harmonii, jakkolwiek infantylnie to zabrzmi. Niejednokrotnie trzeba upaść żeby wstawać silniejszą, a czasem nacisnąć „reset” i zacząć wszystko od początku. Nawet jeśli boli. Nawet jeśli wydaje Ci się że osiągnęłaś dno. Bo jak pisałam już wcześniej – karma wraca. Do niej wróciła. Zresztą przeczytajcie i oceńcie same…
Pola (jest to pseudonim, chcę zachować jej anonimowość z różnych względów) ma 32 lata, jest atrakcyjną i wykształconą kobietą. Kilka lat temu poznała tak zwanego „fajnego faceta”, zakochała się i w ten sposób powstał Max (obecnie lat 4, również pseudonim). Cała jej ciąża przebiegała pod znakiem skowronków, szczęścia i spokoju. Miała wszystko o czym tylko mogłaby zamarzyć… Tak, generalnie nie lubimy takich jak ona! Cholerna farciara, prawda?!!!
Gdy urodził się jej syn, błogą sielankę przerwała szara rzeczywistość: kolki, nieprzespane noce, pseudo depresja poporodowa itp. Dzięki temu, przy wsparciu swojego partnera, Pola wpadła na genialny pomysł i otworzyła własny biznes bazujący na jej „mamowych” potrzebach i doświadczeniach. Istny strzał w dziesiątkę! Nie dość, że Młody się uspokoił, to jeszcze dziewczyna idealnie wstrzeliła się w potrzeby młodych mam. Brawo Ty! Potem do głowy przychodziły jej kolejne i kolejne pomysły dzięki którym osiągnęła sukces. Sukces w branży. Mało tego, jej determinacja i kreatywność popchnęła jej partnera do podobnego sukcesu. No dobra, spójrzmy prawdzie w oczy – ona go do tego popchnęła! Niestety w tym raju też pojawiły się kłopoty: Pan Idealny okazał się Panem Dupkiem! Niedojrzałym emocjonalnie, przerażonym gówniarzem, który cierpiał na syndrom Piotrusia Pana. W międzyczasie pojawiła się inna kobieta, a życie Poli z dnia na dzień legło w gruzach. Kazał jej spakować walizki i opuścić ich bajkowy dom pod Warszawą. Pewnie płakała. Pewnie myślała: „dlaczego ja?”. Nie wiem, bo nie miałam odwagi zapytać. Wiem, że musiało ją to boleć. Wiem, ile wysiłku kosztowało ją spakowanie tych rzeczy, zabranie syna i odnalezienie się w zupełnie nowej rzeczywistości. Nagle została prawie z niczym. Zdana na siebie. Musiała też wytłumaczyć jej 3 letniemu dziecku co się dzieje, dlaczego rodzice nie są już razem. Załatwiła im najlepszego psychologa, znalazła nowy dom, nauczyła się radzić sobie sama. Dostała tym samym lekcję pokory i tego, że w życiu nic nie ma na pewno. Została brutalnie obdarta ze złudzeń. Okazało się, że to nie TA bajka, a on nie był TYM księciem..
Mija rok, może dłużej. Umawiamy się na kawę. Nagle przed sobą widzę piękną, uśmiechniętą kobietę. Biegnie w szpilkach z Iphonem w ręku. Opowiada mi o tym, że aktualnie prowadzi trzy bieznesy. Tak TRZY! Jest w szczęśliwym związku, który zbudowała na fundamentach wzajemnego szacunku i wsparcia. I totalnej szczerości. Mówi, że robi to wszystko dla Maxa. Chce zapewnić mu wszystko, co najlepsze. W jej oczach widzę błysk kiedy opowiada mi o kolejnych projektach, których zamierza się podjąć. Mam wrażenie, że przede mną siedzi Supermenka/ Supermama!!! Kiedy ona śpi? Kiedy odpoczywa? Czy jej doba liczy o godzinę więcej niż moja? Kurcze…
Za chwilę się reflektuję. Ta wspaniała kobieta, która siedzi naprzeciw, jeszcze niedawno miała podpuchnięte, czerwone oczy. I bynajmniej nie stało się tak, bo jest alergiczką. Dostała od życia kopa, jak sama mówi: musiała upaść nisko żeby być tu gdzie jest teraz… Inspiruje mnie jej siła i odwaga. Taka kobieta jak ona jest dla mnie zwykłą/niezwykłą bohaterkę, daje wiarę w to, że jesteśmy silniejsze niż nam się zdaje. Możemy stracić rzekomą miłość naszego życia. Możemy zostać bez pieniędzy. Bez celu… Może część z Was jej nie polubi, będzie jej zazdrościła sukcesów, urody… widząc ją na ulicy część przypnie jej łatkę „żony bogatego męża” albo „idiotki”. Nic bardziej mylnego. Jej historia ma więc dwie puenty: nie oceniajmy książki po okładce (wiem, to takie banalne!), ale przede wszystkim może dno jest po to żeby się od niego odbić…???

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronie ohsokiddy.com »
Podziel się z innymi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku!

 

W związku z odwiedzeniem naszego serwisu internetowego informujemy, że przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. Twojej aktywności lub urządzeń. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close