Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

Mama w formie, a właściwie mamy w formie, to my. To także każda kobieta, obecna czy przyszła mama. Kim jesteśmy i co jest naszą misją? Mama w formie to nie tylko poradnik jak ćwiczyć czy jeść zdrowo by być fit, to suma naszych doświadczeń́, jak żyć z dziećmi, pracą, obowiązkami, mężem i nie dać się zwariować w tym zabieganym świecie.
mama, ciąża, poród, noworodek, szpital, warunki szpitalne, poród naturalny, poradnik, blog, mama w formie

„Rodzić po ludzku?!”

rodzić po ludzkuRodzić po ludzku

Kilka dni temu usłyszałam wyrok: „Przeforsowała się Pani, szyjka macicy się skraca, a dziecko jest za nisko”. To fakt, przesadziłam. Myślałam, że jestem Supermenką, Meridią Waleczną i Anną (Królowa Lodu) w jednym. Wydawało mi się, że będąc w 25tc mogę pracować, wychowywać żywiołowego 3 latka, zajmować się dodatkowymi projektami, dbać o dom, biegać itp. Niestety zapomniałam w tym wszystkim o sobie. Może nie tyle o sobie, ile o dziecku. Mam za swoje! Jestem hipokrytką i przeceniłam swoje siły, w wyniku czego pozostaje mi leżeć, odpoczywać i zanudzać Was swoimi przemyśleniami…

Historie z życia wzięte

Może nie do końca zanudzać, bo temat, który chcę dziś poruszyć dotyczy wielu z Nas. Natchnęło mnie, bo poczułam, że gdybym zaczęła rodzić wcześniej, gdyby coś było nie tak, znów trafię do JAKIEGOŚ szpitala i szczerze mówiąc – boję się tego, co mnie tam czeka… Po raz kolejny usłyszę zapewne, że generalizuję. Więc tym razem zróbmy to inaczej. Opowiem Wam trzy historie, trzy zupełnie inne przypadki, które łączy jedno… (happy?!) end. I uwierzcie mi, ale będzie to tylko kropla w morzu historii, które znam. (Nie będę używała nazw Szpitali, bo może być to krzywdzące. Wiem, że ile przypadków, tyle historii. Zawsze znajdą się zarówno przeciwniczki, jak i zwolenniczki danego miejsca, lekarza, sposobu rodzenia itp.)

Historia pierwsza

Dziewczyna 25 lat. Już na pierwszym USG nie widać było zarodka, lekarz kazał czekać cierpliwie, bo to pierwsza ciąża, bo jest jeszcze wcześnie… Ona zdążyła już popaść w euforię i cieszyć się myślą, że zostanie mamą. Znalazła więc najlepszego specjalistę ginekologa i po raz kolejny udała się na wizytę. Tym razem widać było zarodek, ale lekarz zasugerował delikatnie, że poziom HCG jest trochę za niski, że nie do końca podobają mu się wyniki i sugerował, że może zakończyć się zabiegiem (może nawet takowy zasugerował). Jakim do cholery zabiegiem??? Dziewczyna nie zgodziła się, dostała leki na podtrzymanie ciąży i miała leżeć łóżku. Tak zrobiła, będąc pod opieką „Guru”, który szefuje w jednym z lepszych szpitali, a jedna wizyta u niego kosztowała wtedy ok 400zł. Po 2 tygodniu pojawiło się niewielkie krwawienie, potem kolejne wizyty, leki itp. W 11 tygodniu ciąży obudziła się w nocy cała we krwi i szybko pojechała do szpitala, w której pracował Pan Profesor. Czekając na kogokolwiek, dzwoniąc i wysyłając setki smsów, poroniła na korytarzu szpitala. Po pewnym czasie wybudzili jakiegoś lekarza, który zabrał ją na salę, bo okazało się, że trzeba dodatkowo wykonać łyżeczkowanie. Obudziła się w sali płacząc i próbując zrozumieć dlaczego… Ale to nie koniec tej historii. Następnego dnia rano wypisano ją do domu. Kolejny horror rozegrał się po ok 24h kiedy to straciła przytomność i karetka zabrała ją do domu. Diagnoza? Źle wykonane łyżeczkowanie, kolejna doba w szpitalu, ogromny ból, łzy, złość.. Po kilku tygodniach odebrała wynik: poronienie samoistne. Nigdy już nie postawiła nogi w tym szpitalu, a widząc w TV tego „Guru” od ginekologii, miała ochotę krzyczeć w niebo. Nie dlatego, że nie udało się utrzymać tej ciąży, bo z tym faktem udało jej się pogodzić. Nigdy za to nie pogodziła się z tym, w jakich warunkach straciła swoje dziecko…

Pages: 1 2
Podziel się z innymi
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska

Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka, w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

2 comments

  • […] „Rodzić po ludzku?!” […]

  • Polecam dom narOdzin na ul, żelaznej. Było przepięknie, ból był, ale szybko o nim zapomniałam. Nie było kwiatków, była wieża Eiffla na fototapecie. Łóżko małżeńskie kolysKa wanna prysznic. Najkochanszy maZ masyjacy plecy. I pozycja jaka chciałam na czworaka. Po wszystkim nie spieszenie sie z przecinaniem pępowinę, skóra do skory 3 godz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku!

 

W związku z odwiedzeniem naszego serwisu internetowego informujemy, że przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. Twojej aktywności lub urządzeń. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close