Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

Mama w formie, a właściwie mamy w formie, to my. To także każda kobieta, obecna czy przyszła mama. Kim jesteśmy i co jest naszą misją? Mama w formie to nie tylko poradnik jak ćwiczyć czy jeść zdrowo by być fit, to suma naszych doświadczeń́, jak żyć z dziećmi, pracą, obowiązkami, mężem i nie dać się zwariować w tym zabieganym świecie.

Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem – jak zostać psychomatką

Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściemZdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem -jak zostać psychomatką

 
Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem – jak zostać psychomatką. Bycie mamą to po prostu bycie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Bycie lekarzem, sprzątaczką, opoką, autorytetem… Jeśli zatracisz się w tym jak ja, możesz powoli przestać być sobą i sprowadzić się jedynie do roli mamy, a uwierz mi – to niezdrowe! Wczoraj rozmawiałam przez telefon ze swoją teściową, która zarzuciła mi (w dobrej wierze rzecz jasna), że przesadzam i staram się być dla swoich dzieci na 400%. Bo dom musi być posprzątany, dzieci muszą być nakarmione, nakremowane, szczęśliwe, a moja uwaga ma się skupiać tylko na nich! Bla bla bla… Bo Gabryś nie może jęczeć, a Leo płakać. Bo wydanie jakichkolwiek dźwięków, innych niż okrzyki radości, to dowód, że jestem złą matką... Ale czy na pewno?

Zdrowy egoizm, w pogoni za szczęściem jak zostać psychomatką

Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka, której obecność i podejście do macierzyństwa dały mi dużo do myślenia. Jest mamą trójki dzieci, w tym niemowlaka. Na pytanie jak poradziła sobie z wysłaniem najstarszego do przedszkola i czy było jej ciężko, odrzekła sarkastycznie, że tak bardzo chciało jej się wyjść na kawę, że zacisnęła zęby i go oddała. Najpierw się śmiałam, ale później zaczęłam o tym myśleć… Czy nie jestem taką matką świruską, której całe życie kręci się wokół dzieci? Dlaczego moja siostra może jechać do SPA albo wyjechać na dwa dni żeby spotkać się z przyjaciółmi, a mnie wiecznie dręczą wyrzuty sumienia? Czy to zdrowe? Może to ze mną jest coś nie tak? Dlaczego moje małżeństwo też kręci się wokół dzieci? Ba, wiem co powiedziałby teraz Wojtek: „Bo chodzisz spać razem z nimi, więc nie mamy czasu dla siebie”. Fakt. Ześwirowałam. Przeginam. Muszę się zresetować… Wczoraj obejrzałam filmik Karoli i zdałam sobie sprawę z tego, że żeby mieć szczęśliwe dzieci sama muszę zawalczyć o swoje szczęście. Muszę czasem pomyśleć o sobie. Moje dzieci nie przeżyją traumy jeśli któregoś dnia to ich ojciec wykona wieczorny rytuał i utuli je do snu, żebym mogła wyjść z koleżankami, iść do kina albo na zakupy. Nie będę też złą matką jeśli posłucham Bianki i pójdę z nią na siłownię, bo nie dość że odreaguję, to zadbam też o siebie. Bo przecież muszę mieć siły żeby dbać o swoje dzieci… To nie grzech, że mam Mamę w Formie i może powinnam wyjść zza tej zasłony dymnej i przyznać, że moja forma jest jedną wielką kupą – tak samo jak tą, którą dziś zmieniałam Leonowi;-) Nie dam już rady być idealną matką, perfekcyjną panią domu, kochanką i kobietą niezależną. Muszę gdzieś odpuścić…chociaż trochę, bo czuję że jakiś wampir wysysa moje siły. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tym wampirem jestem ja sama. I moje chore ambicje! Ostatnio przeczytałam, że brudne dzieci to szczęśliwe dzieci, bałagan na podłodze to znak, że maluchy świetnie się bawią, a pranie na kanapie, że chodzimy w czystych ubraniach. Może o to w tym wszystkim chodzi. Żeby czasem trochę odpuścić, pozwolić sobie na chwilę słabości, chwilę dla siebie. Może lepiej mieć czasem brudne naczynia, a ten czas poświęcić na książkę albo spacer. Chrzanić to! Albo napić się wina, odpalić szpilki i zamienić zaplamione dresy na kieckę:) Ja mam taki zamiar. Bo żeby kochać swoje dzieci, muszę kochać siebie. Muszę mieć czas dla siebie i przestać dążyć do perfekcji. Niedawno pisałam Wam recenzję złych mamusiek i wydawało mi się hardcorem, że daję dzieciom pizzę! Zapomniałam jednak, że te „złe mamuśki” potrafiły też wyrwać się z domu i zrobić coś dla siebie – oto clue całego „macierzyństwa” – nauczyć swoje dzieci zdrowego egoizmu. W tym wszystkim jestem też ja – Dagmara. Też mam swoje potrzeby. Ja też się liczę. Może akurat mi się nie chce. Może mam gorszy dzień. Albo lepszy… Tak, napiję się dziś wina, zaproszę znajomych i położę dzieci BEZ KĄPANIA:) Kto wie, może odkurzę też swoje czarne szpilki 😉
Przeczytaj także Carpe diem Matko Polko!

Podziel się z innymi
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska

Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka, w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku!

 

W związku z odwiedzeniem naszego serwisu internetowego informujemy, że przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. Twojej aktywności lub urządzeń. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close