Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

Mama w formie, a właściwie mamy w formie, to my. To także każda kobieta, obecna czy przyszła mama. Kim jesteśmy i co jest naszą misją? Mama w formie to nie tylko poradnik jak ćwiczyć czy jeść zdrowo by być fit, to suma naszych doświadczeń́, jak żyć z dziećmi, pracą, obowiązkami, mężem i nie dać się zwariować w tym zabieganym świecie.

Czy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty.

Czy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty.

 

Czy ona powinna byc matka? Zanim ocenisz, załoz jej butyCzy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Miałam wtedy 26 lat, on był 8 lat starszy. Początkowo upiłam się tą miłością – podróże dookoła świata, całonocne rozmowy, dużo seksu. Swoista ekstaza. Szybko zamieszkaliśmy razem. Któregoś dnia oznajmił mi: „zróbmy sobie dziecko”. Wiedziałam, że bardzo tego chciał, bo pochodził z rodziny w której te właśnie wartości, zawsze stawiane były na piedestale. Ja pochodzę z rozbitej rodziny, byłam jedynaczką i nigdy nie specjalnie śpieszyło mi się do bycia mamą. Ba, nigdy nawet nie myślałam o tym na poważnie. Bądź co bądź, kochałam go tak bardzo, że od razu się zgodziłam.

 

I tak zrobiliśmy sobie dziecko. Gdy dowiedział się, że jestem w ciąży z Nadią, był wniebowzięty. Było jak w bajce – dbał o mnie, wyremontował pokój, zapisał nas do szkoły rodzenia. Pomyślał o wszystkim, chodzący ideał…

 

Od początku kiepsko znosiłam ciążę. Ciągłe mdłości, wymioty, później problemy z odklejającym się łożyskiem. Istny koszmar. W zasadzie całą ciążę przeleżałam w domu. Czułam się źle. Starłam cieszyć się jego szczęściem i powtarzałam sobie, że to minie…to dla jej dobra. I dla niego.

 

Z powodu wielu powikłań urodziłam Nadię przez cesarskie cięcie. Pamiętam, że kiedy lekarz po raz pierwszy raz dał mi ją w ramiona, próbowałam wykrzesać z siebie jakiekolwiek uczucia: łzy szczęścia, radość, cokolwiek. I wiecie co? Nie czułam nic. Jedyne co czułam, to poczucie winy wobec mężczyzny, który stał przede mną i w jednej chwili zakochał się w tej małej istocie. Czemu ja tego nie czuję? Co ze mną nie tak?

 Czy ona powinna być matką? Zanim ocenisz, załóż jej buty.

Apogeum nastąpiło kiedy zsikałam się pod siebie leżąc w łóżku. To było niecałe 3 miesiące po urodzeniu córki. Do dziś pamiętam jak bardzo bolało mnie wtedy ciało. Wszystko mnie bolało. Słyszałam tylko głosy i zastanawiałam się czego oni ode mnie chcą. Jej nieustające wrzaski i jego prośby „weź się w garść, zajmij się dzieckiem, przytul swoją córkę…” A ja chciałam tylko żeby zostawili mnie w spokoju. Chciałam się zapaść. Przestać istnieć. Nie płakać, już nie czuć… Nie chciałam się zajmować nią, ani nim. Żałowałam, że zgodziłam się ją urodzić. Nie potrafiłam być matką. Nie potrafiłam uszczęśliwić ich obojga. Czułam się jak wrak. Dwa czy trzy razy na siłę próbowałam nawet ją pokołysać czy zabawić, ale ona ciągle się darła i patrzyła na mnie jak na obcą osobę. Jak na potwora. Bo jaka matka nie potrafi zająć się własnym dzieckiem? On potrafił. Był taki idealny i cierpliwy, że aż robiło mi się niedobrze…

 

Z czasem odpuścił i zabrał ją nawet na weekend do swoich rodziców licząc, że pobędę sama i się ogarnę. Pamiętam, że kiedy wrócili to był właśnie TEN dzień. Dzień w którym znaleźli mnie w zasikanej pościeli, dzień kiedy prawie już nie kontaktowałam. Łykałam tak wiele różnych leków, że powoli traciłam kontakt z rzeczywistością. A może na o wtedy liczyłam? Nie pamiętam. Tamten weekend do dziś pozostaje w mojej głowie jakby za mgłą – wydaje mi się, że nic wtedy nie jadłam, nie piłam. Nic tylko spałam i marzyłam, że któraś z kolejnych tabletek pomoże mi pozbyć się tego bólu. Że nastanie cisza…

 

Tego dnia trafiłam do szpitala i postawiono diagnozę. Pewnie wiecie jaką, więc nie muszę się tłumaczyć, prawda? Dziś Nadia ma rok, a ja mam się lepiej. Nie biorę już żadnych leków, ale chodzę na terapię. Staram się być jej mamą na tyle, ile potrafię. Staram się być też dobrą partnerką, osobą. Staram się wytłumaczyć sobie, że byłam chora i to nie moja wina. To CHOROBA!

 

Wczoraj wzięłam ją nawet na spacer. Tylko ja i ona – całe dwie godziny. Dla Ciebie to pewnie normalne, dla mnie to mój osobisty sukces…

Podziel się z innymi

2 comments

  • […] Nie rozpoznana depresja w ciąży może determinować jej obecność po porodzie. Depresja poporodowa jest bardzo uciążliwą dolegliwością. Piszemy o niej między innymi tutaj, przedstawiając prawdziwą historię matki, która borykała się z problemem depresji. […]

  • […] się żeby już go ode mnie zabrali. Spojrzał na mnie i momentalnie zaczął się płacz. KLIK A rzekomo miałam poczuć ten „flow”, przebłysk instynktu macierzyńskiego, który da mi po […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku!

 

W związku z odwiedzeniem naszego serwisu internetowego informujemy, że przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. Twojej aktywności lub urządzeń. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close