Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

Mama w formie, a właściwie mamy w formie, to my. To także każda kobieta, obecna czy przyszła mama. Kim jesteśmy i co jest naszą misją? Mama w formie to nie tylko poradnik jak ćwiczyć czy jeść zdrowo by być fit, to suma naszych doświadczeń́, jak żyć z dziećmi, pracą, obowiązkami, mężem i nie dać się zwariować w tym zabieganym świecie.

rozwód, dziecko, psychologia, poradnik, mama, samotność, opieka

Opieka nad dzieckiem po rozwodzie, czyli jak nie zwariować?

Opieka nad dzieckiem po rozwodzie to temat, który można rozpatrywać w wielu aspektach. Od tego kto na jak długo może, czy powinien mieć dziecko, po to jak radzić sobie z ustalonym już podziałem. I o tym chciałabym kilka słów…

Co prawda rozwodu na szczęście nie przeżyłam, ponieważ nigdy nie było ślubu. Jednak rozstanie z ojcem dziecka można zaliczyć do tych bardziej traumatycznych przeżyć. Dlaczego? Ponieważ wali się cały świat i to nie tylko kobiecie, ale wszystkim.

W pewnym momencie dochodzi już do ugruntowania ustaleń na jakie się umówiliście. I co wtedy?

Opieka nad dzieckiem po rozwodzie, czyli jak nie zwariować?

Podziały bywają różne, od tych, kiedy tata zabiera dzieci dwa dni w tygodniu po szkole plus weekendy, poprzez opiekę naprzemienną aż po różne konfiguracje, jakie ustalą sobie rodzice.

Rozważmy rozstanie matki z dziećmi na dłużej niż dwa dni. U nas na początku najdłuższym rozstaniem były weekendy. Skończyło się na 8 dniach u taty. Jednak zarówno początkowy weekend, jak i teraz 8 dni rozłąki są ogromnym wyzwaniem.

Spytacie dlaczego aż 8 dni? To bardzo proste. Na taki podział umówiliśmy się dla dobra dziecka. Ponieważ każde przestawienie się na „drugi dom” trwało około dwóch dni. I obserwując podobne konfiguracje u znajomych, mogę powiedzieć, że inne dzieci również przestawiają się dwa dni. Efekt? Na koniec weekendu dopiero zaczyna się robić fajnie. Dlatego po dwóch dniach aklimatyzacji można dopiero zacząć „normalnie” funkcjonować.

Okazało się, że kiedy syn już wiedział, że zostaje na dłużej z tatą, aklimatyzacja przestała mieć znaczenie. Dziecko przestało żyć przestawianiem się i strachem, że zaraz będzie wracać i znów nie będzie taty. W skrócie tak to wygląda. Jednak nie o tym miało być. Zajmijmy się kwestią matki i tym co w jej głowie się dzieje, a dzieje się dużo.

A w głowie matki…

Przede wszystkim idzie zwariować! Koleżanki, które mają dzieci przy sobie mówiły mi:

„jak ty możesz oddać dziecko nawet na dwa dni? Ja bym umarła!”

I wiecie co miałam im ochotę odpowiedzieć? „A co ja ku..rdę robię?! UMIERAM!” Dlatego, moja rada, zanim uraczycie matkę, która dzieli się dzieckiem takim tekstem, postarajcie ugryźć się w język!

Tak, taka matka umiera. Zanim nauczy się żyć z nową sytuacją, za każdym razem, kiedy oddaje dziecko umiera. Nie może znaleźć sobie miejsca, patrzy ze łzami w oczach na zabawki dziecka, zastanawia się czy wszystko jest w porządku i wyrzuca sobie, że w tym tygodniu za mało się z nim bawiła! Przypomina sobie każdą chwilę, kiedy podniosła głos, lub powiedziała coś nie miłym tonem, bo już nie miała siły powtarzać pięćdziesiąty raz, żeby założyło buty!

A teraz, kiedy nie ma dziecka wyrzuca sobie każde krzywe spojrzenie czy czas, kiedy nie miała siły się z nim bawić.

Tak wyglądają początki, zanim poustawiasz sobie w głowie. Potem? Bywa lepiej, ale pierwsze chwile są przekichane.

Opieka nad dzieckiem po rozwodzie bez lukru i cukru

Zanim doszłam do tego, jak poradzić sobie z rozłąką minęła chwila. Działo się wszystko jak wyżej. Plus nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Wybiegałam nagle po zakupy, wpadałam w doły, czułam pustkę, nie mogłam znaleźć sobie miejsca, wariowałam i wymyślałam problemy jak podczas PMSu. Nie mówię, że teraz jest idealnie, ponieważ pierwsze dwa dni nadal są ciężkie, tak jak dzień, w którym się rozstajemy.

Co zrobiłam, żeby było lepiej i dało się żyć?

Przede wszystkim zaczęłam układać sobie w głowie. Kiedy myślimy, zapętlamy, nakręcamy się na rozłąkę i tęsknotę, dziecko również cierpi. To jest więź matki z dzieckiem, tego się nie oszuka. Dziecko czuje napięcie przed i po rozstaniu. Dla dobra dziecka musiałam zatrzymać cały proces.

„Tak jest, na to się umówiliśmy, decyzja była przemyślana wiele razy i jest słuszna. To mój problem, że nie mogę znaleźć sobie miejsca, zatem jest to aspekt we mnie do uzdrowienia.”

Zaczęłam szukać. Gdzie jest ten ból, skąd się bierze, jak go odczuwam, czym on jest. Kiedy znalazłam, wiedziałam już jak z nim pracować.

Nawet napisałam tekst o tym, jak skończyłam z cierpieniem.  Jest tutaj, klik.

Moje szczęście i pełnia są we mnie

Teraz, kiedy przychodzą myśli i emocje, kiedy widzę, że oddalam się od siebie, zauważam to. Zaczynam wracać. Ponieważ dziś już wiem, że moje szczęście i pełnia są we mnie. Nie zależą nawet od mojego dziecka, mimo, że kocham je nad życie. Jednak moje dziecko nie jest wyznacznikiem mojego szczęścia. Tak jak nie jest nim partner, praca czy to co posiadam. Dziś jest mi dobrze ze sobą taką jaką jestem.

Oczywiście, czasem potrafię się zgubić, jednak dzięki temu, że znam to uczucie i wiem jak to jest, szybko identyfikuję „wirusa” w głowie i przestawiam się na odpowiednie tory.

Jestem ze sobą, przytulam siebie w środku, dziękuję za wszystko co mam i jestem dla siebie dobra. Ponieważ wiem, że kiedy jestem dobra dla siebie, świat jest dla mnie dobry. Kiedy jestem dla siebie dobra i dbam o siebie, mój syn jest szczęśliwy.

Jak widać z rozłąką również da się żyć :). I to całkiem przyzwoicie ;).

 

 

 

 

Podziel się z innymi
Karolina Jach
Karolina Jach

Mama Aleksandra, pomysłodawczyni i wydawca portalu mamawformie.pl Na pierwszym miejscu w pracy zawodowej stawia pomoc innym mamom. Jako mama stara się być na 100%. Wrodzony perfekcjonizm bywa męczący dlatego codzienna walka z ego stała się już rutyną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku!

 

W związku z odwiedzeniem naszego serwisu internetowego informujemy, że przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. Twojej aktywności lub urządzeń. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close