Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

Mama w formie, a właściwie mamy w formie, to my. To także każda kobieta, obecna czy przyszła mama. Kim jesteśmy i co jest naszą misją? Mama w formie to nie tylko poradnik jak ćwiczyć czy jeść zdrowo by być fit, to suma naszych doświadczeń́, jak żyć z dziećmi, pracą, obowiązkami, mężem i nie dać się zwariować w tym zabieganym świecie.

depresja, dziecko, u dziecka, psycholog, pomoc, mama w formie

Depresja i nerwica u dzieci – o tym trzeba rozmawiać.

 

 

 

 

 

Depresja i nerwica u dzieci – o tym trzeba rozmawiać.  „Mamo, jestem na tym świecie niepotrzebny, nie mam po co i nie chcę żyć” – takie słowa wypowiedziane przez dziecko, bez względu na wiek, ścinają z nóg. A gdy wypowiada je kilku- lub kilkunastolatek? Nie ma czasu na rozważania, czy to chwilowe załamanie nastroju. Tu trzeba działać natychmiast. Rozmowa o depresji u dzieci nie jest ani łatwa, ani przyjemna. Biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce na depresję leczy się obecnie 8000 dzieci, aż 700 (!!) dzieci podjęło próbę samobójczą, a najmłodszy samobójca miał 9 lat, wniosek jest jeden – czas przerwać milczenie! Czas zacząć mówić i przede wszystkim czas zacząć słuchać. 

Potwory spod łóżka

Dzieci w różnych momentach swojego życia doświadczają różnego rodzaju lęków. Już najmłodsze boją się obcych czy tego, że wychodząc do łazienki znikasz na zawsze. Te nieco starsze boją się potworów pod łóżkiem, ciemności czy robali. Dzieci nieco starsze czują lęk przed wysokością lub burzą. Prawdziwa karuzela emocji rozpoczyna się jednak w szkole a czasem już w przedszkolu. To wtedy dzieci zaczynają mierzyć się z brakiem akceptacji, nieustającą walką o względy, pierwszymi zawodami miłosnymi – mój syn zakochał się po uszy w wieku 5 lat. I to tak na serio. Choć od „zwykłych” lęków do nerwicy dziecięcej daleka droga, to łatwo przegapić moment, w którym codzienność zaczyna przerastać małego człowieka. Dlatego Waszym zadaniem jest bacznie obserwować dziecko i dawać mu poczucie, że może do was przyjść zawsze i ze wszystkim. 

Nie powiem, że mam nerwicę, powiem „boli mnie brzuszek” 

Jak często, tuż przed wyjściem rano z domu, słyszałaś od swojego dziecka „Mamusiu boli mnie brzuszek”. Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego brzuszek boli zawsze rano i zawsze od poniedziałku do piątku? Ten ból nie ma żadnego związku z wczorajszym ciastkiem z kremem, bo tak się składa, że w tej historii nie ma nic słodkiego. Jest za to gorycz, płynąca ze strachu przed pójściem do przedszkola czy szkoły. Być może nie wiesz, ale żołądek jest częścią tzw. jelitowego układu nerwowego. Sama na pewno doskonale znasz to uczucie, kiedy przed stresującym wydarzeniem boli Cię brzuch albo kiedy w ekscytującej chwili czujesz „motyle”. Dokładnie to samo powoduje, że Twój maluch w chwili stresu, na przykład idąc do przedszkola, dostaje bolesnych skurczy brzuszka. Powodów tego stanu może być wiele. Może to być strach przed rozłąką z rodzicami, pani Jola, która krzyczy albo inne dziecko, które regularnie robi Twojemu dziecku krzywdę. 

Nerwica w szkolnych ławach

Statystki są zatrważające. Mówi się, że dziecięca depresja dotyka aż 2% dzieci w Polsce. To oznacza, że z tą straszną chorobą może zmagać się blisko 200 TYSIĘCY dzieci! A czy uwierzycie, kiedy Wam powiem, że nerwica dotyczy nawet co piątego dziecka! To oznacza, że w 25 osobowej klasie Twojego dziecka w co 3 ławce siedzi mały człowiek zmagający się z jakimś rodzajem lęku.  I zwykle nie jest to już lęk przed potworem spod łóżka.  Przyczyn zaburzeń lękowych (tak teraz coraz częściej nazywa się nerwicę) u dzieci może być wiele. Niebezpieczna jest każda skrajność – także ta w występująca w domu czyli np. nadmierna krytyka lub wręcz przeciwnie – przesadna opiekuńczość. Nowe okoliczności życiowe lub ich gwałtowna zmiana to także idealne podłoże, aby poczucie bezpieczeństwa u dziecka runęło w posadach. Tak właśnie było u nas. 

Cudowny chłopak

Nasze dzieci urodziły się zagranicą. Tam chodziły to idealnej (naprawdę idealnej) szkoły, miały poukładany dzień, ja pracowałam z domu, więc byłam pod szkołą ZAWSZE, kiedy kończyli lekcje. Przez te lata nawiązali stabilne przyjaźnie. Kiedy wiedzieliśmy już, że kontrakt się kończy i wracamy do Polski, rozmawialiśmy z nimi tak, aby chcieli tam wracać. Do babci, dziadka, cioć, wujków, kuzynów, rodziców chrzestnych i mnóstwa nowych przygód. Wracali więc do domu (naszego, bo ich był tam) pełni nadziei i optymizmu.

Syn, bo o nim Wam opowiem, wychowany w anglosaskiej kulturze uśmiechniętego „hello, how are you” do nowej szkoły leciał jak na skrzydłach. Musicie wiedzieć, że to ten typ, którego nie da się nie lubić. Jest mądry, ma mnóstwo pasji, serce wielkie jak sama Matka Ziemia i mądrość życiową większą niż niejeden dorosły. Urodził się równo 8 lat temu (piszę ten tekst na godzinę przed godziną jego narodzin, więc wybaczcie, że się wzruszam). Bardzo długo wydawało nam się, że skrupulatnie wybrana szkoła jest dokładnie tym miejscem, w którym powinien być. Wydawało nam się tak, ba! byliśmy pewni, że tak jest nawet wtedy, kiedy on już wiedział, że jest zupełnie inaczej i kiedy spełniał się jeden z jego najgorszych snów – całkowite odrzucenie przez rówieśników. Dlaczego  tak było – tego nie wiemy. Wiemy za to czym poskutkowało. 

Kiedy MOJE dziecko przestaje marzyć 

Z dziećmi rozmawiamy dużo, regularnie więc pytaliśmy „co tam w nowej szkole”. Odpowiedź brzmiała zwykle: „pomidorowa” oraz „nie pamiętam”, więc uznawaliśmy, że wszystko jest ok. Nie zaniepokoiło mnie kiedy Syn denerwował się na każde „Jak tam dzisiaj w szkole”. Uznałam, że ma mnie za upierdliwą matkę i dałam sobie spokój. Do czasu. Pewnego dnia w zwykłej rozmowie o marzeniach, dotyczącej (oczywiście) spotkania z Lewandowskim, Syn nagle rozpłakał się. Przez łzy wielkie jak grochy wykrzyczał „ja już nie mam marzeń”.

Nie jest to zdanie tak wstrząsające jak „Nie mam po co żyć”, ale było jak kubeł zimnej wody i uderzenie kijem bejsbolowym w jednym. To wtedy okazało się co dzieje się w szkole. Potem były trudne rozmowy po filmie Cudowny Chłopak (obejrzyjcie koniecznie). Kiedy wzywaliśmy pogotowie, bo dostał takich spazmów brzucha, że wył z bólu chwilę zajęło nam zanim poskładaliśmy klocki. Dopiero po czasie zrozumieliśmy, że to jego ciało broni się jak może przed ogromem stresu z jakim się mierzył. Syn bronił się jak potrafił. Obiecywał sobie, że koledzy go polubią. Nagle zaczął mówić głosem dzidziusia, co najpierw nas bawiło, potem irytowało. W końcu zrozumieliśmy, że robi to, bo dokładnie tak podczas zabawy rozmawiał ze swoim najlepszym przyjacielem z Londynu.

Bądź czujna! 

Dzieci na stres reagują w bardzo różny sposób. Czasem płaczem, czasem złością jednak kiedy zwykły stres przeradza się w stany lękowe, nerwicę, czy depresję zaobserwować można między innymi takie zachowania jak: 

  • nadmierna senność lub bezsenność 
  • duża drażliwość
  • płaczliwość
  • utrata lub przeciwnie – nadmierny apetyt 
  • zaburzenia koncentracji
  • niechęć do relacji z równieśnikami 
  • nieustanne poczucie smutku 

Jeśli zaobserwujesz, że którekolwiek z tych zachowań u Twojego dziecka nie jest jednorazowym epizodem, ale rozciąga się w czasie – nie zwlekaj! Skontaktuj się pilnie ze swoim lekarzem rodzinnym. Tu naprawdę nie ma się czego wstydzić. My z Synem dostaliśmy skierowanie do Poradni Psychologiczno Pedagogicznej. Nikt nie określił jego problemów mianem nerwicy czy zaburzeń lękowych, ale wyraźnie podkreślono, że wymaga wsparcia psychologicznego i między innymi tzw. treningu umiejętności społecznych. Dla formalności dodam, że zmieniliśmy też szkołę, co z pewnością bardzo pomogło mu wrócić na właściwe tory.

Depresja i nerwica u dzieci – o tym trzeba rozmawiać. Słuchaj, rozmawiaj, wspieraj! 

Jak podaje fundacja Twarze Depresji nie są znane przyczyny występowania depresji u dzieci. Zwykle jest ona efektem wynikającym z jednego lub kombinacji 3 czynników – biologicznego, psychologicznego i środowiskowego. Bardzo cienka  jest także granica między nerwicą a depresją. Niestety problem w zdefiniowaniu problemu nie sprawia, że problem znika. Nie zapominajmy zatem, że dzieciństwo to nie tylko pluszowy króliczek i drewniana kolejka. To także silne emocje i wewnętrzne zmagania. To także milczenie. Łatwiej pogrążyć samego siebie niż „wkopać” tego super kolegę, którego tak bardzo lubi cała szkoła. Dlatego my nie milczmy – rozmawiajmy, przede wszystkim z naszymi dziećmi. 

 

 

Depresja – ciche wołanie o pomoc!

Podziel się z innymi
Monika Dzienynska - Dyk
Monika Dzienynska - Dyk

Dziewucha, Matka, Żona, Córka i Wnuczka. Kolejność przypadkowa. Po 10 latach pracy z telewizji wyjechała z Mężem na placówkę, skąd niedawno wróciła z dwójką dzieci i poczuciem, że urodziła się nie tam gdzie powinna. Gaduła, społecznica, która ponoć jak nikt zachwyca się najmniejszym nawet pięknem. Boi się ciemności i samolotów. Ale walczy dzielnie i lata - czasem do Londynu a czasem do Biedronki. Pisze, bo lubi a może nawet potrafi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku!

 

W związku z odwiedzeniem naszego serwisu internetowego informujemy, że przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. Twojej aktywności lub urządzeń. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close