Kim jesteśmy?

Kim jesteśmy?

Mama w formie, a właściwie mamy w formie, to my. To także każda kobieta, obecna czy przyszła mama. Kim jesteśmy i co jest naszą misją? Mama w formie to nie tylko poradnik jak ćwiczyć czy jeść zdrowo by być fit, to suma naszych doświadczeń́, jak żyć z dziećmi, pracą, obowiązkami, mężem i nie dać się zwariować w tym zabieganym świecie.

weekend, majówka, wakacje, dzieci, wyjazdy

Cała prawda o długich weekendach z dziećmi!

Cała prawda o długich weekendach z dziećmi! No tak, bo o prawdziwym wypoczynku z dziećmi, szczególnie tymi małymi, rodzice mogą tylko pomarzyć. Czy długie weekendy to zmora rodziców, a może takie „mini” wakacje z dziećmi to błogosławieństwo? Czy da się to pogodzić, wyważyć? Oto moja perspektywa…

Memy o długich weekendach dla rodziców

Widziałam wczoraj świetny mem dotyczący tego jak czują się rodzice wracający do pracy po długim weekendzie. Są w skowronkach. Bezdzietni – mają skwaszone miny. Znacie to z autopsji? Ja tak. Choć kocham swoje dzieci nad życie, wiem, że ogarnięcie się na wyjeździe, sam wyjazd, zapewnienie im atrakcji itp. to nie lada wyzwanie. Jeśli np. spędziliście weekend u dziadków, ze znajomymi, którzy mają dzieci w podobnym wieku – jesteście farciarzami.

Gorzej, jeśli jesteś na przykład zdana sama na siebie i okrzyk „Mamooooo” dźwięczy Ci w uszach minimum 12h dziennie. „Bo woda jest za zimna”, „Czemu wieje wiatr?”, „Bo za ciepło”. „Teraz jestem głodny/a”, „Bo chciałem loda truskawkowego, a nie malinowego”…. Bo zawsze jest „coś”. Jasne – wyjeżdżasz, zmieniasz otoczenie, a w Twoim idealnym świecie będziesz delektować się spokojem i widokami, a okazuje się, że zwiedzasz głównie place zabaw, budki z goframi i tandetnymi pamiątkami. Tak – to uroki posiadania małych dzieci. Wymagających dzieci…. Ale czy da się inaczej?

 

Podróżowanie z małymi dziećmi

Czy można podróżować z dziećmi i nie czuć się zmęczonym? Podobno tak. Ja tak nie mam, bo moje dzieci bywają nadzwyczaj aktywne, szczególnie ten młodszy. Znam jednak ludzi, którzy wyjeżdżają do Tajlandii, chodzą po górach (z dziećmi w chustach), robią po 100km na rowerach. Dla mnie to abstrakcja! Czy te dzieci są zaczarowane? Wyjątkowe? Może to wcale nie kwestia ich spokoju, ile podejście rodziców? Może po prostu do podróży, jak do całej reszty należy mieć zdrowe podejście i nie dać się zdominować tym małym terrorystom? Chciałabym się tego nauczyć i powoli to robię. Uczę się spokoju i negocjowania warunków. Najpierw jemy lody, ale potem bawimy się sami, żeby rodzice mogli 20min poleżeć w spokoju. Da się? Da. Po prostu musisz być konsekwentna i stanowcza….

Już niedługo 18-stka….

Tak – oby do 18 roku życia. Szybko zleci 😉 Wtedy będą samodzielni, a Ty wreszcie pojedziesz na upragnione wakacje. Zjesz spokojnie w restauracji nie dojadając resztek z dziecięcego talerza, spokojnie posłuchasz muzyki ze słuchawkami w uszach, bez obawy, że ktoś zaraz rozbije głowę. Poczytasz książkę albo po prostu będziesz leżeć i patrzeć przed siebie. Macierzyństwo nie jest łatwe, tym bardziej wakacje, które do pewnego momentu życia dzieci są po prostu hardcorem. Ot, tak! Jasne – da się to złagodzić. Możesz zabierać ze sobą teściów, mamę, kolegów, ale zawsze masz z tyłu głowy, że TERAZ wakacje są głównie dla nich, nie dla Ciebie. Taka jest prawda, czy tego chcesz, czy nie…

Czy to się nazywa poświęcenie? A może szaleństwo?;-)

Podziel się z innymi
Dagmara Chmielewska
Dagmara Chmielewska

Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS-ie. Obecnie zapracowana mama 2,5 letniego Gabrysia oraz przyszła mama jego 20 tygodniowego brata. Prywatnie temperamentna ekstrawertczka, w ciągłym biegu. Wielką radość sprawia mi czytanie książek oraz podróżowanie.

1 comment

  • Właśnie wróciliśmy z długiego (7 dni) weekendu w Łebie, i da się odpocząć. Mówisz że dzieci muszą być „zaczarowane”, nic z tych rzeczy. Ale trzeba je uczyć podróżować od maleńkiego. Mój starszy synek miał 6 miesięcy kiedy pojechaliśmy na pierwszy wyjazd. Młodszy tylko 4. I chodziliśmy po górach w chuście. Karmiłam brzdące piersią idąc na szlaku. Jasne nie jest to łatwe. Ale to tak jak ( proszę się nie obrażać) z każdym zwierzątkiem. Trzeba je nauczyć barier i naszych oczekiwań, by miały swoją bezpieczną zonę w której wiedzą że nie nabroją. Bo jeśli dziecko nie ma postawionych jasnych barier to próbuje, uda się czy nie? Towarzyszy temu poczucie niepewności. Rodzice nie mogą ufać dziecku i są nerwowi. Dziecko też jest nerwowe i wychodzą tzw fochy. Moi synowie aniołkami nie są. Podróżujemy najczęściej większą grupą tj: Nas dwoje,Dziadkowie, 2 dzieci, 3 psy. Morze, góry, jeziora, lasy. Przebywamy częściej na łonie natury niż w mieście. Czasem restauracja czy lody ale nie codziennie, nie nagminnie. Przez ten tydzień był rower, rolki, frisbie, spacery, zabawa z psami, piłka plażowa, moczenie nóg w wodzie. Ale kiedy można było, wiadomo – zimno = nie wchodzimy do wody. Dzieciom trzeba to powiedzieć przed wyjściem a potem przypomnieć. Czasem starają się nagiąć granice. Ale to normalne. Nie trzeba się załamywać. Czasem wystarczy upomnienie, czasem porządny ochrzan. Ale to wszystko jest normalne. Jazda konna? Nie ma problemu! Chcesz? Idziemy ALE masz się słuchać bo inaczej wracamy do domu. Takie są zasady u mnie. A w domu? Sprzątnij swój bałagan i odrób lekcję, ja ci pomogę. I dopiero dostaniesz tableta. Proste zasady. I to od rodzica zależy czy da radę je wprowadzić.
    Jestem inżynierem zootechniki. Zmagałam się z wychowywaniem koni i psów ZANIM przyszły do mojego życia dzieci. Osobiście dla mnie tylko sposób przekazu się zmienił. Nie treść.
    Nie słodzę dzieciom życia. Biorą je na klatę takie jakie jest. Na pytanie daleko jeszcze, nie odpowiadam „już niedaleko” tylko mówię np. „zostały dwie godziny, tyle co dwie długie bajki”. Uważam, że takie słodzenie życia również wprowadza w dziecku niepewność i w efekcie bunt skoro miało być niedługo a jedziemy i jedziemy.
    Moi synkowie, każdy na swoim poziomie poznają świat po swojemu. Starszy chciał judo, łyżwy figurowe? Proszę bardzo ale pod warunkiem – masz wytrzymać sezon. Judo to już 2 rok się kończy. Łyżew 1 sezon. I daje radę. Jest mniej czasu na tv i kompa. Trudno. Ale to uczy dziecko dyscypliny. Każdego dnia pracujemy na to, by w restauracji, na szlaku czy w mieście dziecko się zachowało ok albo nawet wzorowo (zdarza się :D). Ciężka praca ale kiedyś się nauczyłam, że jeśli coś przychodzi łatwo, to nie jest warte zachodu.
    Każde dziecko jest aniołkiem które trzeba nauczyć by pozostało aniołkiem.
    Inaczej stanie się bahorkiem i terrorystą. A w środku niepewnym siebie dzieciaczkiem.
    Pozdrowionka i buziaczki :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku!

 

W związku z odwiedzeniem naszego serwisu internetowego informujemy, że przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. Twojej aktywności lub urządzeń. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO) w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close